kontrowersyjne

GŁODUJĄCY REZYDENCI – walka w słusznej sprawie czy chciwość i propaganda?

reflexes-148133_960_720

Krakałam, krakałam i wykrakałam!. Nie tak dawno popełniłam krótki post o PREPPERSACH (patrz archiwum), który okazał się być proroczy. Wyobraźcie sobie, że od tygodnia pozbawiona jestem centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Piec szlag jasny trafił – nic nie da się zrobić, jest do wymiany…Wspólnota Mieszkaniowa zgłoszenie o problemie otrzymała, jednak ze względu na „procedury” trzeba jakoś przetrzymać jeszcze ten tydzień bez tego dobrodziejstwa. Hartuje więc swoją odporność niczym mors w lodowatej wodzie, okazując litość jedynie mojej głowie. O nią postanowiłam zadbać u fryzjera. Koszt nie zwala z nóg, ponieważ za umycie , wysuszenie i utrwalenie odrobiną lakieru zapłaciłam (uwaga!) całe 5 zł. :D. To taniej, niż kawa zamówiona w jakiejkolwiek kawiarni na mieście, więc stratna nie jestem. 😀 Zatem drobna rada: uważajcie na to, co mówicie, gdyż życie może Was zaskoczyć!

Wracając do domu wczoraj , trzynastego w piątek – byłam oszołomiona, jak wiele działo się w moim mieście. Pikieta antyaborcyjna, jarmark taniej książki, trzy pięknie grające orkiestry (w tym jedna w klimatach bałkańskich ), mnóstwo strajkujących lekarzy rezydentów (na pewno temat obił się Wam o ucho), ubranych służbowo w białe kitle. Wielu studentów zaczepiało przechodniów, wręczając w ramach informacji ulotki związane z akcją. A więc : dlaczego, po co i w jakim celu. Z tego co zaobserwowałam – zainteresowanie tematem było niewielkie. Jednak ja – z racji mojego stanu zdrowia – podeszłam do jednego młodziana i żywo zainteresowałam się, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Zamieniliśmy kilka minut, poznałam owe postulaty i zamierzam śledzić dalszy bieg wydarzeń.

Na słowa ” SŁUŻBA ZDROWIA” od zawsze reaguję alergicznie. Cała się trzęsę, skacze mi ciśnienie, krew we mnie buzuje, a na twarzy maluje się zapewne wiele emocji. Być może wynika to z moich bardzo złych doświadczeń z lekarzami i szpitalami. Mam do nich niejeden uraz. Moje problemy zdrowotne zawdzięczam bowiem ich ignorancji, niekompetencji i błędów w sztuce, co zaowocowało padaczką lekooporną (na skutek złego ułożenia płodu, opóźniania porodu, czego skutkiem było niedotlenienie mózgu), jak problemu z kolanami (wada zdiagnozowana na tyle późno, że konieczne są operacje obu kolan. Jedną mam już za sobą). Myślę zatem, że moja złość i niechęć wobec wybuchających co jakiś czas protestów lekarzy – jest absolutnie zrozumiała. Patrząc na sytuację polskiej służby zdrowia z perspektywy pacjenta – osoby będącej pod stałą opieką neurologiczną, alergologiczną i ortopedyczną – trzeba jednak powiedzieć jasno i dobitnie: mamy w służbie zdrowia prawdziwą patologię. Potrzebna reanimacja i to natychmiast!. Ogromne kolejki, odległe terminy wizyt i badań kontrolnych, coraz większa biurokracja i mniejsza ilość specjalistów – to tylko wierzchołek góry lodowej. Polski lekarz dziennie przyjmuje około kilkudziesięciu chorych, a każdemu z nich poświęca nie więcej niż 10 minut. MASA papierków powoduje totalny chaos (czyt. burdel). Miejsc pracy w służbie zdrowia jest w naszym kraju więcej niż chętnych. Wielu młodych opuszcza kraj zaraz po zrobieniu specjalizacji.Aż trudno uwierzyć, że kiedyś medycyna była najbardziej obleganym i prestiżowym kierunkiem studiów. Jak zapewniał mnie ów student, z którym rozmawiałam na ulicy – zarobki to wcale nie największy problem i powód, dla którego młodzi opuszczają kraj. Jednym z ważniejszych powodów zbyt małej liczby specjalistów w kraju – jak się okazuje – jest brak miejsc na specjalizacjach. Czy tak jest faktycznie? O tym mogą nam powiedzieć nam ci , którzy siedzą w tym głęboko – studenci i lekarze.

Zaraz po operacji, rodzice w moim imieniu próbowali załatwić mi rehabilitację (z racji mojego uziemienia). Dzwonili, jeździli, pytali… I co się okazało? Że z NFZ możliwość rehabilitacji jakiejkolwiek ( w moim mieście) najwcześniej w listopadzie 2018!. Prywatnie też pytałam. Wyglądało by to tak: przychodzę sobie raz w tygodniu na 30 minut. Pani zadaje mi do domu kilka ćwiczeń, a ja za to bulę np 50 zeta. Stwierdziłam: dziękuję, ale nie. Ćwiczenia znajdę w necie, lub zapytam za friko mojego ortopedę. Nie jestem pazerna na kasę, ale głupia też nie. Powiem Wam jednak, że chyba Ten na Górze zmiłował się nade mną. Zaskoczył z najmniej oczekiwanej strony. Po raz kolejny wezwał mnie do siebie ZUS (kolejna kontrola L-4). Oprócz tego, iż utwierdzono się w mojej uczciwości i prawdziwości mojej choroby – panie załatwiły mi sanatorium na 2.01.2018 w Ustroniu (dla przypomnienia: na miejscu mogłabym rehabilitację zacząć od listopada. 10 miesięcy różnicy to sporo). Tak więc zapowiadają się intensywne i zdrowe ferie zimowe 😀

POMAŁU ZMIERZAJĄC DO KONKRETÓW….

Rezydent – ukończył 6 lat studiów, 13 miesięcy stażu i jest w trakcie specjalizacji (specjalizacja trwa 4-6 lat, może się wydłużać w różnych przypadkach – choćby urlopu macierzyńskiego). Taki sam zakres obowiązków i odpowiedzialności, co lekarz specjalista. Średni wiek uzyskania tytułu specjalisty – 37 lat.(…). O sobie mówi: apolityczny, agent „dobrej” (?) zmiany. My pacjenci – swoje zdanie na temat służby zdrowia znamy. Ciekawi mnie jednak, jak na to wszystko patrzą lekarze specjaliści…

O co (jak zapewniają) walczą rezydenci?

  • Pierwszy, najważniejszy postulat: zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu nie mniej niż 6,8 % PKB w ciągu najbliższych 3 lat chcemy być leczeni na poziomie europejskim!
  • Zmniejszenie kolejek.
  • Rozwiązanie problemu braku personelu medycznego – w Polsce na 1000 pacjentów przypada 2,2 lekarza – to najmniej w całej UE
  • Likwidacja biurokracji – poprawa warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia – jak podano na ulotce : obecnie podstawa ” na rękę” to – uwaga – 2215,00 dla lekarza rezydenta. (W życiu takiej kasy na oczy nie ujrzę). 2215 na rękę w porównaniu z innymi zawodami to naprawdę mało ???

W polskiej służbie zdrowia jest co naprawiać – bez dwóch zdań. Nie podoba mi się jednak sposób, w jaki walczy się o te zmiany. Lekarze twierdzą, że widzą, jak bardzo sytuacja w ochronie zdrowia jest beznadziejna i jak szybko wymaga ona naprawy. Ich głodówka – to apel i krzyk o to, żeby ich zauważono i podjęto odpowiednie działania. Wszystko pięknie- ładnie. Moje pytanie brzmi: ile w tym wszystkim prawdziwej troski o pacjenta i służbę zdrowia (jej właściwe funkcjonowanie, odpowiednie standardy)? Czy ów protest to aby na pewno walka w słusznej sprawie , czy może bardziej polityczna propaganda i zwykła chciwość?. Owszem, trzeba przyznać, że jest to grupa zawodowa bardzo ważna , gdyż poprawia ludzkie zdrowie, ratuje życie. Za to – pełen szacun. Ale straż pożarna także ratuje ludzkie życie!. Strażacy wykonując swoją ciężką robotę – często narażają własne życie, a jakoś nigdy nie słyszałam, by się uskarżali, protestowali z tego powodu. I dlaczego nie protestują – na podobieństwo środowiska medycznego – wszystkie grupy zawodowe? Dlaczego wszyscy – jak jeden mąż – nie rzucimy roboty w cholerę , nie wyjdziemy na ulice i nie zaprotestujemy? W końcu nasze wypłaty są głodowe na tle wielu innych państw. Ciężko i uczciwie pracujemy (czymkolwiek zawodowo się zajmujemy), a ledwo jesteśmy w stanie wyżyć od pierwszego do pierwszego.

Wszyscy mamy jakąś ścieżkę kariery i trochę ona trwa. U rezydentów – jak wspomniałam powyżej. Ale – na Boga – sami wybieramy sobie kierunek studiów! Nikt nas nie zmusza! Ruszmy szarymi komórkami i wybierajmy taki kierunek, po którym bez problemu wejdziemy na rynek pracy (gdyż będzie zapotrzebowanie na takiego czy innego pracownika). I nie oczekujmy , że wchodząc dopiero na pierwsze szczeble naszej zawodowej kariery – dostaniemy na rękę tyle, co pracownik z wieloletnim już stażem i doświadczeniem zawodowym!. Jeśli mamy problem z wbiciem się na rynek, to może zamiast durnych protestów – na początku spróbujmy się przebranżowić, dokształcić, zdobyć nowe umiejętności będące dla nas dodatkowym atutem ??? Ufff…wyżyłam się trochę…Przepraszam Was , ale musiałam nieco dać upust mojej wściekłości. Najchętniej wyszłabym do protestujących, obsypała ich swoimi kartami choroby (z win lekarzy – konowałów) i zapytała ich: „A co mi się należy z racji waszych zaniedbań?! Wiecie, co wam się należy? Wypłacać mi i mnie podobnym – dożywotnie odszkodowanie ( jako, że wszelkie choroby jakie posiadam – to Wasze dzieło) albo pozbawienie prawa do wykonywania zawodu do końca życia!”…Nas – chorych, będących ofiarami waszego niedbalstwa – jest dużo więcej… Jednak głosu ludzi chorych nikt nie usłyszy. Bo niestety to my – pacjenci , zawsze tracimy najwięcej(….).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s