kontrowersyjne

Nieco inaczej o Marihuanie

cannabis-364565_1280-300x211

 

WPIS ARCHIWALNY

 

Marihuana. Słowo, które elektryzuje i nieustannie budzi wiele kontrowersji.Najbardziej znana i uproszczona definicja mówi, że są to wysuszone i czasem sfermentowane kwiatostany żeńskich roślin konopi, zawierające substancje psychoaktywne. W naszym kraju traktowana jest jako narkotyk miękki – jeden z najbardziej popularnych. O tym , jak narkotyki działają na organizm człowieka , dość szybko dowiedziałam się z zagadkowej dla mnie książki pt.” My, DZIECI Z DWORCA ZOO” leżącej na półce u mojej babci. Miałam naście lat, kiedy wzięłam ją z ciekawości do ręki. Okazała się niezwykle ciekawą, szokującą, opartą na faktach historią młodej dziewczyny , która pod wpływem chłopaka z którym się spotyka – zaczyna palić, ćpać, sprzedawać swoje ciało za pieniądze…. Słowem – spada na dno. Po więcej odsyłam pod poniższy adres:

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,15915874,Zycie_po_dworcu_Zoo__Jak_sie_ma_najslynniejsza_niemiecka.html

 

Marihuana to narkotyk. Zatem mówiąc krótko: Szkodzi. A tego, co szkodzi po prostu unikam. Tak właśnie postrzegałam „Marysię”. Wielkie było więc moje zdziwienie, kiedy padło po raz pierwszy na naszym polskim podwórku hasło: sadźmy, palmy, legalizujmy!. Myślę sobie: „ludziom padło na mózg. Chcą legalizować to świństwo wiedząc, jak to działa, jak łatwo się uzależnić… a może jednak nie wiedzą?”. Jakiś czas później w tvn 24 trafiam na konferencję prasową pewnego klubu. Przy głosie – kobieta, matka dwójki dzieci chorujących na padaczkę . Opowiada, jak jeszcze do niedawna wyglądała codzienność jej chłopców. Bardzo częste i silne napady drgawkowe, które czasami kończą się utratą przytomności. Płacz, smutek, poczucie bezradności , leczenie nie odnoszące najmniejszych rezultatów.  Po prostu klęska. I nagle przychodzi ratunek. Okazuje się bowiem, że marihuana tak źle się kojarząca, wykazuje także właściwości lecznicze. Synom tej kobiety zaproponowano leczenie tzw. marihuaną medyczną. Kobieta wyraziła zgodę na taką formę terapii, dzięki czemu ich pociechy z upływem czasu – zamiast 100-200 napadów miesięcznie, mają góra 20-30 miesięcznie. Łagodniejszy jest także sam ich przebieg. Długo nie mogłam przyjąć tego do wiadomości, że to co zabija – może także leczyć. A jednak….

Poszperałam w Internetach. Lecznicze właściwości marihuany, znane były ludziom już w Starożytności. Pierwsze zapiski o jej pozytywnym wpływie na organizm pochodzą z około 1000 r. p.n.e.. W Egipcie rośliną leczono przewlekłe bóle, choroby oczu, a także hemoroidy. W Indiach służyła do uśmierzania różnych bólów, w tym kobiecych porodów. Konopie stosowano również w starożytnej Grecji i w krajach muzułmańskich. Istnieje ponoć szereg badań, które pokazują, że stosowanie marihuany, może pomóc leczyć choroby cywilizacyjne, uśmierzać bóle, czy też inne objawy dysfunkcji organizmu.
Pora na kilka głosów samych pacjentów:

 

#Gabriella: „Zaszłam w ciążę dzięki globulkom z marihuany”
Gabriella jest naturoterapeutką. W wieku 23 lat zdiagnozowano u niej bardzo poważną chorobę, w wyniku której miała nigdy nie mieć dzieci. Tak przynajmniej twierdzili lekarze. Włoszka jednak nie poddała się i dzięki stosowanym dopochwowo globulkom z marihuany własnego pomysłu udało jej się nie tylko zwalczyć chorobę, ale także zajść w ciążę i urodzić dziecko. Swoim niezwykłym doświadczeniem i metodą dzieli się obecnie z kobietami na całym świecie.

 

# Mykayla – 7-latka, którą leczono marihuaną
U Mykayli Comstock, gdy miała 7 lat, zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Chemioterapia nie pomagała i choroba postępowała. Zrozpaczeni rodzice zdecydowali się rozpocząć terapię w postaci tabletek wypełnionych olejkiem z konopi (podaje portal Onet pl). W amerykańskich mediach zrobił się szum. Krytykowano rodziców, którzy zdecydowali się leczyć 7-latkę w taki sposób (nic dziwnego: mnie także to wciąż szokuje). Efekt jest taki, że Mykayla czuje się coraz lepiej. Wyniki krwi i badania wykazują, że liczba komórek białaczkowych zmniejszała się w trakcie trwania terapii. 30 lipca ubiegłego roku po raz ostatni znaleziono komórki białaczkowe w krwi dziewczynki. Obecnie 9- letnia dziewczynka czuje się dobrze. (…).

 

# Lynn Cameron ze Szkocji – rak mózgu
W 2013 roku u Lynn zdiagnozowano raka mózgu 4 stopnia. Nieuleczalnego. Wtedy rozpoczęto tradycyjną formę leczenia – chemioterapię i radioterapię. Żadna z tych metod nie przyniosła rezultatów, a lekarze dawali jej od 6 do 18 miesięcy życia. Zaczęła poszukiwać informacji na temat alterantywnych form leczenia, wyeliminowała z diety cukier i przetworzoną żywność. Następnie odkryła, że marihuana ma uzdrawiającą moc i przeczytała wiele historii dotyczących leczenia raka olejem RSO. Była do niego sceptycznie nastawiona, ponieważ jest on nielegalny. Nie miała jednak nic do stracenia i postanowiła ratować swoje życie kosztem więzienia. Lynn postanowiła, że rozpocznie kurację olejem RSO. Każde kolejne badanie przynosiło poprawę. Podczas szóstego rezonansu okazało się, że nowotwór zniknął!”
# Stephen: Pokonałem depresję.
Stephen przez wiele lat cierpiał na depresję i nie potrafił odnaleźć się w społeczeństwie. Marihuana zmieniła jego życie o 180 stopni – teraz Stephen jest odnoszącym sukcesy mężczyzną, który aktywnie działa na rzecz legalizacji. Jego historia została opublikowana w książce ,,Cannabis saved my life: stories of hope and healing’’ napisanej przez Elisabeth Limbach.

 

# Robert Randall – pionier stosowania medycznej marihuany w USA.

Chory na zaawansowaną jaskrę próbował różnych terapii, ale żadna nie przyniosła rezultatu. Lekarze stwierdzili, że ok. 30. roku życia bezpowrotnie straci wzrok. Randall zauważył, że stan jego oczu poprawia się po wypaleniu marihuany. Oskarżony o nielegalne jej uprawianie, na drodze sądowej wywalczył sobie prawo do zażywania lekarstwa. Zmarł w wieku 53 lat i do końca życia zachował sprawny wzrok.(…)

 

Niewiarygodne…Świadectwa tych ludzi, którzy wygrali walkę z chorobą, są naprawdę imponujące. Takich przykładów (także polskich) jest cała masa. Mimo to, wciąż jestem rozdarta między za i przeciw legalizacji. Owszem, dla wielu chorych to nowa nadzieja i nowa szansa na poprawę jakości życia a nawet odzyskanie zdrowia. Ale! Nie zapominajmy o drugiej stronie medalu. Jest to substancja narkotyczna i jak każdy narkotyk, może prowadzić do uzależnienia a co za tym idzie – do poważnego uszkodzenia układu nerwowego. Palenie marihuany może także prowadzić do depresji. Wg badań – młode osoby, które palą marihuanę – są w znacznym stopniu narażone są na próby samobójcze. W niektórych przypadkach mogą pojawić się zaburzenia psychotyczne, m.in. urojenia, prześladowania, omamy, depersonalizacja itp. W chwili, gdy osoba sięgająca po marihuanę, ma problemy o podłożu nerwicowym (np. lęki, natręctwa itp), objawy te mogą być silniejsze i utrzymywać się stale. Wówczas zostaje leczenie psychiatryczne i odwykowe. Marihuana nie jest zatem zupełnie bez powodu środkiem niedozwolonym.

 

Faktem jest jednak , że brak jej legalizacji też na nic się tu zda. Tacy już jesteśmy, że zakazany owoc lepiej smakuje. Dla wielu osób, rzeczy niedozwolone są najbardziej atrakcyjne. Nawet, jeśli nie dojdzie do jej PEŁNEJ legalizacji, ludzie i tak będą ją brać, zdobywać w nielegalny sposób. Legalizacja z kolei – odebrałaby Marihuanie atrakcyjność zakazanego owocu. Zyskałaby na tym sporo nasza gospodarka. Uniemożliwiono by biznes przemytnikom narkotyków, sprzedając towar po dużo niższych cenach niż na czarnym rynku. Bez względu na to, czy dziś jesteśmy za czy przeciw legalizacji, ten temat będzie co jakiś czas powracał do nas jak bumerang. Nie uciekniemy od dyskusji na temat marihuany. Ma ona grono wielu zwolenników. Miłośnicy konopi stworzyli wokół niej kult. Niektórzy polscy artyści, wybili się poprzez utwory, związane z legalizacją marihuany. Znane marki odzieżowe, wprowadziły motyw marihuany na swoich produktach. Wyprodukowano także sporą ilość gadżetów z motywem konopi. W mojej okolicy istnieje nawet (legalnie – potwierdzone przez policję) „KONOPNA FARMACJA”.

 

Fanów do zakupu powyższych rzeczy nie brakuje. Odnośnie gospodarki, mały przykład w ramach refleksji : Stan Kolorado od stycznia 2013r., prowadzi sprzedaż marihuany w celach rozrywkowych. Legalnie mogą ją kupić osoby powyżej 21 roku życia. Z wyliczeń „USA Today”, wynika że sprzedaż marihuany w celach rozrywkowych, w ciągu miesiąca, wzbogaciła budżet o 2 mln dolarów. Tyle dała prosta legalizacja. I w końcu inna rzecz , którą warto wziąć pod uwagę: Papierosy czy alkohol też uzależniają (kto wie, czy nie bardziej ?). Mimo to są u nas legalnie sprzedawane i wszędzie dostępne… A ty, drogi czytaczu, jak myślisz? Czy PEŁNA, CAŁKOWITA legalizacja marihuany jest nam potrzebna, czy też nie ?

 

Jedna myśl na temat “Nieco inaczej o Marihuanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s