refleksyjnie · warte uwagi

Kocham kino, czyli krótka recenzja „Zimnej wojny”.

 

V62ktkqTURBXy9iMDU1ZmUwZjhhMTIyNDVkYjhkNTdlMzdiMzhjMzhlZS5qcGVnkpUCzQPAAMLDlQIAzQPAwsM

 

Byłam wczoraj w kinie, co nieczęsto mi się zdarza. Jestem bowiem – jak już zresztą wspominałam w poprzednim wpisie – wymagającym widzem. Stronię od komercji, wyławiam zaś te produkcje, które mają w sobie to „coś”. „Zimna wojna” – najnowszy film Pawlikowskiego (laureata Oscara za film „Ida”) – niewątpliwie „to coś” posiada. Światowa premiera obrazu odbyła się w trakcie 71. Festiwalu Filmowego w Cannes (nagroda za reżyserię). Już pierwszy pokaz wzbudził euforię publiczności, przynosząc m.in. łzy wzruszenia Julianne Moore, gratulacje od Benicio del Toro i dwudziestominutową owację na stojąco. Zaowocował też wysypem bardzo pozytywnych recenzji. Taka rekomendacja całkowicie mnie przekonała, by udać się do kina.

Podczas seansu nie kryłam swojego zaskoczenia. Film od początku do końca był czarno-biały, za co otrzymał ode mnie plusa. Byłam nastawiona na wojenne obrazki (bombardowania, przemoc, itd.), tymczasem zobaczyłam historię dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale równocześnie nie potrafią być razem. Romans osadzony jest w czasach stalinizmu i odwilży, epoce zimnej wojny i żelaznej kurtyny, wszechwładnej bezpieki i systemu, który miażdżył kręgosłupy. Akcja wydarzeń rozgrywa się więc w latach 50. i 60. XX wieku, w Polsce i budzącej się do życia Europie.

Tłem historii – ku mojemu ponownemu zaskoczeniu –  jest….muzyka! ON jest bowiem kompozytorem i dyrektorem artystycznym, ONA – niezwykle zdolną młodą artystką. W filmie możemy usłyszeć wyjątkową ścieżkę dźwiękową, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku. Coś wspaniałego! Nie przypuszczałam, że połączenie tych stylów może dać tak niezwykły efekt!. „Zimna wojna” pokazuje również,  jak wysoką cenę trzeba nieraz zapłacić za sukces. I bynajmniej nie chodzi tu o pieniądze, ale o psychikę, wartości moralne, emocje, a nawet wolność. „Zimna wojna” zachwyca i porusza nie tylko krytyków. Mnie ujmuje przede wszystkim muzyką oraz bardzo prostą, choć trudną historią miłosną głównych bohaterów, którzy zbliżają się do siebie i oddalają. Każde wypowiadane słowo, gest czy spojrzenie bohaterów, są niezwykle mocne w przekazie.

Film odsłania przed nami opartą na faktach historię pewnego polskiego zespołu : jego wielki sukces okupiony cierpieniem oraz posłuszeństwem wobec systemu. Bo to właśnie władza wytyczała możliwości i kierunki rozwoju muzyce w tamtym okresie. Od całkowitej uległości władzy komunistycznej zależało bowiem, czy kultura i sztuka otrzymają fundusze na funkcjonowanie i dalszy rozwój, czy też nie. Artyści nie mieli nic do powiedzenia. Takie właśnie obrazy możemy zobaczyć w „Zimnej wojnie”. W filmie znajdziemy także wiele niedopowiedzeń – krótkich przerw w fabule, które są tak naprawdę przestrzenią dla naszej wyobraźni, sferą naszych osobistych refleksji i przeżyć. To, czego trzeba się domyślić, czasami wzrusza i przemawia do widza o wiele bardziej, niż to, co zostaje pokazane na ekranie. Za to wielkie brawa dla p.Pawlikowskiego.

Recenzja miała być krótka, zatem pora na kropkę nad I. Nie ma sensu pisać więcej. Po pierwsze dlatego, gdyż dobry film obroni się sam, bez mojej reklamy. Po drugie – nie chcę zdradzać wszystkiego i odbierać Wam przyjemności z oglądania go. Powiem jedynie, że naprawdę warto!.

 

 

 

17 myśli na temat “Kocham kino, czyli krótka recenzja „Zimnej wojny”.

  1. Polskie kino? A co to takiego? Wybacz, oglądam zwasze z nadzieją-jak dotąd wciąż jest bytem raczej mitycznym. ☺
    Zapewne się nie znam,ale przypadkowo współtworzyłem kiedyś(połowa lat 70tych) w moim mieście DKF-y.😊

    Polubione przez 1 osoba

      1. Cóż pewnie mógłbym spróbować, tylko niewiele pamiętam, to było po maturze ( Szczecin, druga polowa 70tych,kino studyjne delfin i kolega,maniak filmowy który mnie w to wciągnął ) . Niestety na trzecim roku WSM (wcześniej były dwa lata informatyki) miałem wypadek. Śmiertelny (klinicznie) , pomijając to że jednak Wróciłem, źe pamiętam co tam było, to miałem po powrocie tzw, niepamięć wsteczną. Niewiele pamiętam nadal z dzieciństwa i młodości. Czasem coś wraca,ale to fragmenty. To co pamiętam to nic szczególnego. Mieliśmy dostęp do filmów, które nie były pokazywane szerokiej publiczności, duznając dyskutowaliśmy po każdym seansie, czasem potem byliśmy na rozmowach ze smutnymi panami. Zresztą po niektórych „akcjach” na Morskiej też. DKF-y to było okno (lufcik) na wolny świat. Dziś ciężko ludziom zrozumieć że jedyną drogą na świat dla Polaka i patrioty , który gardzil PZPR, była WSM. Ale nawet tam, a przede wszystkim tam byli szpicle. Dlatego nigdy nie będzie mi po drodze z łaskawcami dla których Kiszczak Jaruzelski czy choćby Boni to ludzie honoru. Swoje krzywdy darował juz dawno, ale krzywd wielu milionów Polaków nie mam prawa!
        I wybacz, ale choć nie uważam się za katolika (bo moja wiara jest bez kolorów ,jest wiarą a nie religią) to zasada że należy mówić : „tak,tak i nie ,nie” jest mi bardzo bliska i zawsze będę się przeciwstawiać oczernianiu Polski i Polaków.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Jestem bardzo ciekawa tego filmu, chociaż nie do końca ufam wielkim nagrodom. Ot, cieszy mnie, że zauważa się polskie kino za granicą. „Ida” była interesująca i liczę na to, że ten film ją przebije 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wskaż moja droga Jo powód usunięcia wpisu. Śusia to zdrobnienie od slowianskiego imienia Świechna. Poza tym moje stanowisko jest oparte na faktach powszechnie znanych i sprawdzalnych. Więc co w nim jest Nie poprawnego politycznie czy niezgodnego z netykietą? Oczywiscie to Twój blog, ale myślałem ze ma charakter publiczny i wolny. Widać można mieć tylko takie opinie jaki Ci się podobają. Szkoda , ale skoro tak to proszę o umieszczenie pod każdym wpisem jaka opinie można zamieścić 😅

    Polubienie

    1. Ja tam urażona nie byłam absolutnie niczym (w końcu temat posta nie odnosi się w ogóle do mojej osoby). Co do zdrobnienia – domyśliłam się. Miałam jednak odrobinę wątpliwości co do wątku żydowskiego w twoim wpisie. I mocną krytyką osoby Pawlikowskiego. Nieważne , jak myślę, jest jego pochodzenie (kto wie, jakie korzenie mają nasi bardzo dalecy krewni, żyjący kilka pokoleń przed nami?). Istotne jest za to jego dzieło. Poruszony w nim temat, sposób pokazania i oczywiście nasza jako widzów ocena :)))). Zapachniało mi przez chwilę antysemityzmem. Uprzedzeniami. Może jestem przewrażliwiona nieco po pewnym starciu i ostrej wymianie zdań, jaka miała miejsce na moim blogu wcześniej… W każdym bądź razie – nie miałam zamiaru cię urazić, wybacz :))).

      Polubione przez 1 osoba

      1. Wyraźnie pisałem że mam przyjaciół wśród ludzi wyznajacych judaizm, nawet więcej niż przyjaciół. Natomiast każda krytyka części środowisk nie może być traktowana jak antysemityzm,bo przecież i Żydzi nie są świeci. A to ze istnieją grupy, które robią i robiły biznes na smieście swoich braci,których w czasie wojny jakoś nie bronili (historia o całym statku uciekinierów nie wpuszczonych do USA mimo bardzo dużych możliwości tamtejszych żydow).
        Do Pawlikowski ego nic nie mam, po prostu stwierdzam fakt. Wyjechał z kraju jako jedynastolatek po 68. Wiec główne wykształcenie i wychowanie nie miało z Polską wiele wspólnego. To że od kilkudziesięciu lat osoby pochodzenia Żydowskiego kręcą biznesem filmowym to też fakt. To że kilkunastu (przynajmniej) żydow brawo udział w sądowym morderstwo Nila to tez fakty historyczne. Natomiast Ida jest filmem antypolskim i prożydowskim, bez względu na to jak cudownie została nakręcony. I tyle, to też fakt oceniając jego historyczna wymowę i zawarte w nim treści. Ten film szkodzi obrazowi Polski na świecie i zarzuca nam to że jesteśmy JAKO NARÓD, współwinni temu że Żydzi byli mordowani.
        Poza emocjami wystarczy kierować się wiedzą i nie ulegać prymitywne propagandzie że stwierdzenie że Żydzi zabijają polestyńskie dzieci to antysemityzm. To chore i głupie ale źadne mity o narodzie wybranym (czyli pierwsze na świecie poglądy o charakterze rasistowskim) nie czynią z nikogo narodu ktory staje się świętym.
        Na szczęście jest wielu Żydów, którzy rozumieją świat inaczej a nie jako miejsce gdzie można okradać i nawet zabijać goja!
        A co do Polskiego kina to ono zostało straszne w czasach gdy zaczęło się rodzić. To opinia,oczywiście, ale mam do niej prawo. Chyba że to też jakieś tabu jak przypominanie że Żydzi byli kupować we własnych oddziałach obozów zagłady.
        Nie obrażam się nigdy,wyrosLem z tego! Zawsze pisze to co myślę, mój blog to nic więcej jak tylko „strumień świadomosci”- nie polecam nikomu, bo nie pisze dla tego aby ktoś czytał. Czasem bolą mnie czyjeś poglądy, gdy ludzie narzekają na swą Ojczyznę. Bo przecież to co się dzieje jest uwarunkowane naszą trudniejsza niź innych narodów, a nikt teraz nie musi być Polakiem i tyle ☺

        Polubienie

  4. Inna blogerka Demirja też poleca ten film. Jak nic idę. Dziękuję. I podziwiam Twój spokój „prowadzącej”! Połączenie elegancji ze spokojem.

    Polubienie

  5. A mi się udało, bo poszliśmy z mężem do kina na ten film bardziej po to, żeby wyrwać się z domu (mamy rocznego synka). Już pierwsze dźwięki i obrazy wbiły mnie w fotel! A przy śpiewającym chórze miałam ciarki. 😉 Także zgadzam się w 100%!

    Polubienie

  6. Strona muzyczna oraz wizualna to zdecydowane majstersztyki, jeśli chodzi o „Zimną Wojnę”. Mi chyba do końca nie odpowiadała narracja całej historii. Nie wyczułem tych wielkich emocji między dwójką bohaterów. Coś mnie nie wzięło w tej kwestii.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s