refleksyjnie

Cmentarz zapomnianych książek – czyli dlaczego warto czytać?

book-863418_960_720

 

Długo mnie tu nie było. Powiem więcej: myślałam, że już tutaj nie wrócę!. Spokojnie: nie chodzi o likwidację tego miejsca. Po prostu zostałam porwana i pochłonięta bez reszty przez książki!  I to nie byle jakie. Nie wiem, jak Wy, ale u mnie z książkami rzecz ma się następująco: biorę jedną do ręki i daję sobie 20 pierwszych stronic. Potem wydaję na nią wyrok: albo mnie zainteresuje, albo nie. Bardzo często pierwsze wrażenie i styl autora decydują, czy daną książkę przeczytam, czy znudzona odłożę ją na półkę. Jednak w ostatnim czasie – i to wcale nie z powodu deszczowej i kapryśnej aury –  bije wszelkie możliwe osobiste rekordy czytelnictwa: 2 książki w 5 dni (łącznie ok 1220 stron). Właśnie zaczęłam czytać kolejną. Tym razem nieco lżejszą, bo liczącą coś około 350-400 stron. :). Zważywszy na to, że od wielu lat w ciągu 12 miesięcy połykam góra trzy – jest to nie lada wyczyn.

 

Wszystko to za sprawą pisarza o niezwykle lekkim piórze na pewno Wam znanym. Mam na myśli Carlosa Ruiza Zafona, autora powieści takich, jak m.in. Pałac Północy, Książę Mgły, czy Cień Wiatru , otwierającej cykl opowieści o Cmentarzu Zapomnianych książek.  Jego styl pisania, w mojej ocenie, jest po prostu mistrzowski. Ciekawa fabuła, obrazowość,  aura tajemnicy, cień grozy, czy niezwykle ciekawi bohaterowie, z którym każdy może się utożsamić – to moim zdaniem największe atuty literatury Zafona. Nawet czytelnik, którego sam widok takiej cegły odrzuca, po przeczytaniu kilku/kilkunastu stron może liczyć na fascynującą podróż w świecie fantazji, a nawet zarwaną noc (co u mnie zresztą jest standardem). Nawet Wyjątkowy uległ Zafonomanii! :).

 

Bez czytania każdy staje się krótkowidzem

Hanna Krall

 

Jednym z miejsc, które łączy aż cztery powieści Zafona, jest Cmentarz Zapomnianych Książek . To wielka, stara, popadająca w ruinę biblioteka, bogata w dzieła ludzi utalentowanych, o których świat zapomniał. Osoby tam pracujące troszczą się o to, by porzuconych książek nie zniszczył ani upływający czas, ani ludzka ignorancja. Czy w świecie rzeczywistym nie jest podobnie? Ile ludzi kocha czytać? Ilu z nas wręcz pochłania książki jedna za drugą? Nieważne czy to horror, czyjaś biografia, czy dzieło fantasy. Ile książek mamy na półkach we własnym domu i ile z nich już dawno porosła kurzem, lądując na Cmentarzu, utraciwszy duszę? (….).

 

Czytanie jest jak dotąd, najpotężniejszym mechanizmem rozwoju człowieka i jego cywilizacji, nauki i kultury

Józef Pielachowski

 

Kiedyś czytaliśmy, by zakuć, zdać i zapomnieć, nie czerpiąc z tego zbyt wiele przyjemności. Ale jeśli ten etap mamy za sobą , warto znaleźć w swoim grafiku choćby kwadrans na codzienną lekturę . I wcale nie mam teraz na myśli WPROST, Angory, Party, Pudelka, czy podobnych „lektur”, bo one nic dobrego raczej nie wnoszą. Nie przyczynią się do naszego rozwoju, kreatywności, a tym bardziej nie wyniosą nas one na wyżyny mądrości. One są  przydatne co najwyżej wtedy, gdy nie mamy pod ręką papieru toaletowego. :). Ja sama rzucam sobie wyzwanie, by czytać więcej niż dotąd, gdyż to się zwyczajnie opłaca. Dlaczego?

 

  • Czytanie książek pomaga nam zdobywać wiedzę i życiową mądrość. Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby uświadomić sobie jak mało się wie (Mikołaj Gogol). 
  • Nic tak nie zabija czasu ( i nudy) jak książka (Cesare Pavese). Dobra książka nie tyle daje nam przyjemność, co jest w stanie nas pochłonąć. Odpręża, pozwala naszym myślom odpłynąć daleko od portu naszych stresów i codziennych trosk, by zacumować do zupełnie innej przystani, jaką jest Pokój.
  • Książka to przyjaciel, który nigdy nie zdradzi (Jacques Vallee des Barreaux). W przeciwieństwie do ludzi, z którymi próbujemy się od dłuższego czasu (i bez skutku) umówić – książka jest zawsze pod ręką, by nam umilić i wypełnić wolny czas, z którym czasem nie wiemy, co zrobić. Jest zaraz obok naszych domowych pupili – najwierniejszym kompanem
  • W niektórych książkach możemy się przejrzeć jak zwierciadle, bardziej poznać siebie, nasze wnętrze, osobowość, skrywane pragnienia.
  • Książki mogą nas inspirować, motywować do działania, wlać nową nadzieję, umocnić naszego ducha, skłonić do refleksji, analizy własnego postępowania.
  • Czytanie pomaga nam samodzielnie myśleć
  • wspomaga naszą zdolność koncentracji
  • ubogaca nas kulturowo i językowo
  • Czytanie ubogaca pisanie. Dziwne, prawda? A jednak coś w tym musi być! Gdyby nie to, że czytam, ten blog już by nie istniał.
  • Czytanie czyni nas lepszym rozmówcą
  • czytanie dzieciom bajek sprawia, że lepiej się one rozwijają
  • rozwija nasze uczucia i zdolność do empatii
  • Rozwija naszą wyobraźnię i kreatywność w działaniu
  • Książka może stać się także źródłem naszej pociechy, gdy życie nas doświadcza

I ostatnie pozostawiam na koniec:

  • Czytanie sprawia, że człowiek staje się lepszy , a jego życie – piękniejsze. (…).

24 myśli na temat “Cmentarz zapomnianych książek – czyli dlaczego warto czytać?

  1. Witaj Jo☺, nie tylko muzyka nas łaczy☺.
    Kilka razy opisywałem. U siebie jak wybieram książki. Kilka pierwszych stron, kilka w środku i jak u Ciebie wyrok. Temat mniej ważny od stylu, choć oczywiście są pewne preferencje.
    Tak więc wizyty w bibliotece, stare, najlepsze i szeleszczące!
    Trudno mi sobie wyobrazić nawet czytanie bez zapachu książki – czytnik😛

    Polubione przez 1 osoba

    1. Szanowna Pani, jeżeli w Pani wieku pisze Pani o dużej czcionce, to co ja mam powiedzieć? Jeszcze do niedawna czytałem, obecnie – wystąpiła u mnie degeneracja plamki żółtej, związana z wiekiem. Podlega to leczeniu ale nie wyleczeniu. To nie jest choroba, to normalny skutek starzenia. czy coś zaniedbałem w higienie oczu? Nie – co ciekawe, Cochrane institute w Stanach bada skuteczność leków, suplementów diety i niektórych procedur medycznych. Są to megaanalizy. I cóż się okazało, że przyjmowanie witamin przeciwutleniających, zeaksantyny czy luteinym mikroelementów, jak selen czy cynk, bardzo szeroko reklamowanych i masowo sprzedawanych w aptekach – nie opóźnia wystąpienia degeneracji plamki żółtej wiązanej z wiekiem. Czyli tylko nabijamy kasę koncernom farmaceutycznym. Powinienem na początku napisać co to jest plamka żółta: to to miejsce na siatkówce, tam gdzie powstaje obraz, którym to miejscu, małym, są zlokalizowane fotoreceptory widzenia dziennego i kolorowego. Degeneracja powoduje stopniowe pogorszenie wzroku.
      Póki co, książek już nie czytam. Komputer daje możliwość powiększenia czcionki, a bardzo dużo zbiorów jest zdigitalizowanych, dlatego korzystam z tej drogi. Trochę żal, że nie mogę przeczytać mojego ukochanego W Drodze, miesięcznika dominikańskiego.
      Czytajcie Panie, póki możecie. Pozdrawiam,

      Polubione przez 1 osoba

  2. Moim pierwszym czytaniem wcale nie było czytanie żeby zakuć. Do zakuwania miałam bryki, obok nich zawsze czytałam to, czego mi nie doradzano 🙂 . I mój limit to 50 stron, na tyle daję książce szansę. Nie traktuję książek jako zabijacza czasu, bo można robić wiele innych lepszych rzeczy, niż czytać słabe teksty. Trudno jest mi też się powstrzymać przed zaglądaniem jak to się kończy. Pierwszą część trylogii Zafona czytałam już spory kawał temu, bardzo dobra książka ze świetnie nakreślonym obrazem faszystowskiej Hiszpanii w tle.
    Pozdrawiam ciepło 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Te wszystkie korzyści z czytania które Pani wnikliwie opisala, odnoszą się też do małych dzieci. Czytanie dzieciom jest bardzo ważne w ich rozwoju. Mnie Mamusia często czytała, chociaż nie miała zbyt dużo czasu, bo wychowywała mnie sama, to często znalazła czas aby przeczytać mi kilka stron. Pamiętam, że czytała mi Króla Maciusia Pierwszego. Po pięć stron dziennie. Wowczas znalazłem żyletkę i wyciąłem z kilku kolejnych kartek numery stron. Aby nie można policzyć kolejnych stron. Reakcja mojej Mamusi była raczej wiadoma. Dzisiaj nazwalibyśmy to przemocą domową. Wówczas – po prostu dostałem po dupie. I pomogło.
    Dobro które otrzymujemy od rodziców, nie oddajemy rodzicom, oddajemy naszym dzieciom i wnukom. W zeszłych latach moja żona czytała wnuczce Opowieści z Narni. I tak to się toczy.
    Ale głównym celem tego wpisu jest czytanie dziecku, które jest jeszcze w łonie matki. To jest nowa dziedzina nauki, psychologia prenatalna. Obecnie wiadomo, że 34 tygodniowy płód, używając medycznych określeń, jest w stanie zapamiętać słowa matki i rozpoznać jej głos nawet po kilku tygodniach. Uczy się głosu matki. Spokojne, kochane słowa matki uspokajają płód. Tak więc czytajmy naszym wewnątrzmacicznym dzieciom, rozmawiajmy z nimi, śpiewajmy im One zawsze rozpoznają głos matki i ojca. To początek uczenia się dziecka. To co słyszało na początku trzeciego trymestru, pamięta do chwili narodzin. Wyobrażam sobie, co czuje noworodek gdy usłyszy głos matki. Natomiast odwrotnie – ostre słowa, kłótnie, powodują stres płodu, objawiający się wzrostem poziomu kortyzolu we krwi płodu. O negatywnych skutkach tego nie będę pisał.
    Czy to coś nowego – nie, nasze babcie o tym wiedziały bez czytania czasopism fachowych. A jeśliby ktoś chciał przeczytać o tym w czasopiśmie naukowym, to podaję odnośnik: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24548971

    PS Przepraszam za dość spektakularną moją nazwę, ale tej nazwy używam w innym kanale i nie potrafię tego zmienić. Chciałem się podpisać andrzejjen lub andrzejJ i nie wyszło.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Panie Andrzeju! Wielkie podziękowania za cenny, bardzo bogaty i mądry komentarz. Bardzo cieszy mnie pana otwartość (także w komentowaniu) i to, że na co dzień otrzymuję dużo życiowych rad i wskazówek, wypływających z osobistych doświadczeń. Dobrze wiedzieć, że już w czasie płodowym warto dziecku czytać, mówić, czy śpiewać! Że to ma ogromny wpływ w okresie poporodowym oraz później, gdy dziecko się rozwija, dorasta. :). Ale pan doskonale o tym wie będąc biochemikiem :). Pozdrawiam serdecznie! :). I dziękuję za linka! :).

      Polubione przez 1 osoba

  4. C.R. Zafona czytałam, jak tylko pojawił się w księgarniach. Moja młodsza córka studiuje iberystykę i to ona znosiła do domu wszystkie po kolei. Czytałyśmy, ja i moje obie córki. Syn nie przekonał się do jego twórczości. Twierdzi, że dziwne połączenie bajkowości z realnym faszyzmem w Hiszpanii.
    Właśnie skończyłam zaczytywać się w Reginie Brett. Teraz naszły mnie lektury z półeczki Psychologia. Barańczak- „Podróż zimowa”, próbuję znaleźć. Wiersze do muzyki F. Schuberta.Zbyt mało czytam poezji. Spróbuję nadrobić.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Czytałam jej 3 pozycje; „Bóg nigdy nie mruga”, „Kochaj”, ” Jesteś cudem”. Dla mnie najlepsza ta pierwsza. Jest tam zawarte 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu. Przeplata własne przeżycia z doświadczeniami napotkanych ludzi na swojej drodze. Polecam.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania! Jestem maniaczką 🙂 I właśnie podsunęłaś mi kolejnego autora do „spróbowania” 😉
    Teraz czytam kolejną książkę Salmana Rushdie, na półce czeka na mnie pierwszych kilka części sagi o Fjallbace (kryminały Camilli Lackberg), coś o inkwizycji i o pierwszej krucjacie…a dziś kupiłam następną 😛

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ja jakoś nie do końca jestem przekonana do jego twórczości.. A sama idea Cmentarza Zapomnianych Książek mnie dość mocno smuci i dobija .. Pewnie dlatego, że jest tak bardzo realna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się. Żyjemy pod presją i w ciągłym pośpiechu. Ciągle jesteśmy czymś bardzo zajęci. Lekturę książek odkładamy na bok. Mniejsza o autora. Ważne by od czasu do czasu coś przeczytać. Mnie ta perspektywa także smuci, zwłaszcza w dobie ebooków i czytników. Jednak wolę papier. Jestem tu rzadziej, bo rzuciłam się w wir świata książki – nadrabiam zaległości. Na urlop też jedną zabiorę, Reginę Brett, albo kryminał Rowling, który pomalutku kończę :). Ciekawa lektura, coś zupełnie nowego w porównaniu z Potterem :). Dla zainteresowanych podaje tytuł: „Wołanie kukułki”. Rowling występuje tutaj pod zupełnie innym, męskim nazwiskiem! :).

      Polubione przez 1 osoba

  7. Ja miałam zawsze inny styl czytania – pochłaniałam prawie wszystko od początku do końca. Nawet jeśli w połowie stwierdzałam, że książka nie zachwyca, to dawałam jej szansę. 🙂 Zafona też kilka pozycji wciągnęłam. 🙂 Teraz przy małym dziecku nie wszystko doczytuję i książki zaczynają mi się piętrzyć… Poza tym czytam też na czytniku, bo przy karmieniu łatwiej na nim przewracać strony. 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s