warte uwagi

MoneyMoney…czy można zarobić w sieci?

50abad9667645_o

 

Poszukiwania pracy nadal bez skutku. Na urząd pracy, jak wiadomo, liczyć nie można. W końcu istnieje jeszcze tylko i wyłącznie dzięki temu, że bezrobotni pracy nie znajdują. Nawet, jeśli aktywnie szukają. Bardzo przejechałam się na ofertach. Po przeczytaniu co poniektórych, myślę sobie: „w końcu konkret. Jest informacja o firmie, czym się zajmuje, jakie są jej osiągnięcia, priorytety, misja.. Jasno określony profil kandydata. Zatrudnienie w oparciu umowy o pracę (plus ewentualne prowizje , benefity)”. A zatem – aplikuję po raz X i czekam na odzew.

 

Po kilku dniach, w najmniej spodziewanym momencie dzwoni pani z działu HR z zaproszeniem na rozmowę. Przygotowana, pozytywnie nastawiona udaję się na rozmowę kwalifikacyjną. A tu niezłe zaskoczenie. Okazuje się, że praca nie jest na etat (choć owszem, niedawno była), ale na umowę zlecenie….Przełykam rozczarowanie, lecz słucham dalej. Dopytuję jedynie, czy istnieje możliwość przejścia z umowy zlecenia na umowy o pracę, jeśli sprawdzę się na danym stanowisku. Otrzymuję odpowiedź: „nie moge dać pani gwarancji….” Taki przekaz jest dla mnie jasny: „szukamy jeleni, którzy będą dla nas pracować, a my w zamian damy im nędzne ochłapy. Umowa o pracę – to tylko wabik.” (moim zdaniem – oszustwo, które powinno być karane). Problem w tym, że mam swoje lata i poczucie godności. Jestem też uparta i ambitna. Mam poważne plany na przyszłość, więc niestety – dziękuję. Nie jestem zainteresowana.

 

Raz spróbowałam swoich sił w ramach umowy – zlecenia, lecz po dwóch dniach pani K. stwierdziła, że sobie nie radzę, nie pasuję, itp. Podobno nie mieli czasu ani człowieka, który by mnie wdrozył. Mówi się trudno…. Przez miesiąc pracowałam za darmo (dobrze czytasz). Poświęcałam jedynie swój czas. Wolałam mieć zajęcie i zdobywać nowe do świadczenia, niż  siedzieć w domu sfrustrowana i narzekać.  Pracowałam „na czarno” (do czego to doszło?). Musiałam pograć troche w kulki z UP ,żeby nie musieć sie wyrejestrowywać (i żeby nie przepadł zasiłek –śmieszne pieniądze, moje jedyne od blisko 9 miesięcy źródło dochodu). Firma oferowała tylko dzieło. Była prowizja, był dochód. Nie osiągasz marży, nie zarabiasz nawet miesiącami (a rachunki płacić trzeba. Żyć z czegoś też). Ale poznałam nieco bliżej branżę logistyczną i ciekawych ludzi.

 

Na bieżąco śledzę różne portale z ofertami pracy. Te znane, i te mniej znane. Ostatnio trafiłam na ciekawą ofertę na OLX. Zaaplikowałam. Okazało się , że to praca w sieci. Program parnerski (działka: e-bankowość), gdzie można nieźle zarobić. Podeszłam nieco sceptycznie do tej formy współpracy . Moja sytuacja nie jest do pozazdroszczenia…Na otwartym rynku – porażka na całej linii. Z kolei Zakłady pracy chronionej szukają tylko niepełnosprawnych do ochrony lub ciężkich prac fizycznych (w moim przypadku niezalecane). Pozostaje powalczyć o pracę zdalną, w sieci.

 

Moja praca z grubsza wyglądała by tak: zostaje ci przydzielony trener, który krok po kroku wprowadza cię w branżę. Otrzymujesz potrzebne narzędzia, wskazówki, polecenia, pakiet profesjonalnych szkoleń (najczęściej w formie webinarów do odsłuchania). Następnie otrzymujesz własną witrynę oraz bazę tych ludzi, którzy są zainteresowani różnymi produktami (w moim wypadku kredytami, ubezpieczeniami itp.). Oni dzwonią do Ciebie, gdyż chcą wybrać najlepszy wariant dla siebie. Ty im TYLKO doradzasz (NIE SPRZEDAJESZ) i czerpiesz z tego zysk. Potrzebna ci jednak znajomość produktu. Dlatego na start otwierasz konta, by poznać aktualne oferty banków. Wiedzieć co klientowi doradzić. W końcu możesz się spotkać z przeróżnymi pytaniami. Ten etap jest najtrudniejszy. Potem jakoś idzie. (Tylko na otwieranie tych kont lampka alarmowa mi się zapala)…

 

Ostatnio dużo myślę o zarabianiu w sieci.  Jak można zarobić? Na czym? Jakie są plusy i minusy?. Czy w ogóle warto? I tak, i nie. Tak naprawdę zarobić można na wszystkim. Ty sam wybierasz formę, czas jaki chcesz na to poświęcić i miejsce. Lubisz modę, sport, podróże? Robisz fotki? Zarabiaj na swojej pasji. Połącz przyjemne z pożytecznym. Reklamuj bloga na innych blogach, w mediach społecznościowych oraz na stronach o zbliżonej tematyce. Następnie wybierz program partnerski, który pozwoli Ci na zarabianie pieniędzy na blogu.  (zarabiając jako copywriter – np. pisząc własnego bloga- można zarobić ok. 1500-3000 zł miesięcznie. Rzecz warta zastanowienia, jeśli nie masz etatu, za to masz dobry warsztat i mnóstwo fajnych tematów w głowie.). O wysokości twojego zarobku decyduje jedynie twoje zangażowanie, wiara w siebie , chęć rozwoju osobistego i kreatywność.

 

Tyle plusów…a minusy? Przede wszystkim lęk przed oszustwem (a ludzi nieuczciwych niestety nie brakuje). Długi okres bezrobocia, brak nadziei i środków do życia mogą doprowadzić nas do tego, że w akcie desperacji złapiemy się czegokolwiek, na czym można by zarobić (byle przeżyć od pierwszego do pierwszego).  Słowa „Zarób 500 złotych w jeden dzień bez wychodzenia z domu!” – mogą okazać się niezwykle kuszącą propozycją. I drogą prowadzącą na manowce. Będąc w sytuacji podbramkowej, na skraju ubóstwa, naprawdę trudno zachować czujność i zdrowy rozsądek. Każda praca wymaga zaangażowania i czasu. Nic w życiu nie przychodzi lekko. Łatwo można się za to przejechać,  stracić sporo czasu i  nerwów, wpakować się w najniebezpieczniejszą formę zadłużenia –  lichwę w najczystszej postaci. (…).

7 myśli na temat “MoneyMoney…czy można zarobić w sieci?

    1. Kanał YT to ciekawy pomysł (choć chyba łatwiej odnajduje się w formie pisanej). Co do Patronait-a: co to właściwie jest? 🙂 brzmi tajemniczo 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s