warte uwagi

Skończmy wreszcie z tą maskaradą!

covid

 

 

Do napisania tego posta zainspirowało mnie samo życie. Odkąd w naszym kraju pojawił się koronawirus (a co za tym idzie spore obostrzenia, jakie nałożył na nas rząd) – nie dzieje się u mnie zbyt dobrze. Na początku pojawił się bunt (jakim prawem mnie do tego zmuszają? przecież to niezgodne z konstytucją!), jednak z czasem zaczęłam oswajać tę nową rzeczywistość. Ten brak normalności . Absurd za absurdem. Radiowozy jeżdzące po ulicach miast i apelujące przez głośniki megafonu, by zachować się odpowiedzialnie i pozostać w domu.  O ile jestem w stanie zrozumieć i dostosować się do zachowywania bezpiecznego dystansu w przestrzeni publicznej, noszeniem rękawiczek w marketach czy częstej dezynfekcji rąk, o tyle z noszeniem maseczek zasłaniającej usta i nos jest znacznie trudniej. Po pierwsze – ciężko się w niej oddycha. Po drugie – choruje na chorobę przewlekłą (epilepsja), a to trochę komplikuje sprawę. Bo odkąd rygorystycznie przestrzegam noszenia maseczki ( z poczucia odpowiedzialności właśnie) – napadów padaczkowych mam znacznie więcej. Są mocniejsze, trwają dłużej i bardzo męczą mój organizm.

 

Wczoraj byłam w butiku celem złożenia zamówienia na ślubne buty. Dobrze, że towarzyszyła mi moja mama w roli doradcy, bo nie było zbyt ciekawie. W ciągu niespełna godziny zasłabłam aż sześć razy. Poważne problemy z oddychaniem, wypieki na dłoniach i twarzy. Do tego za szybko bijące serce i napady… Czy to nie jest wystarczający powód, by skończyć z tą maskaradą? Co jest ważniejsze: chore pomysły rządu (pod groźbą kary pieniężnej) czy moje życie? Moja mama widząc mój stan natychmiast wezwała mi taksówkę. Nie brała pod uwagę tego, bym miała wlec się na drugi koniec miasta autobusem czy innym środkiem transportu, kiedy ledwo co chodzę o własnych siłach. Naturalnie miała rację. Jeszcze trochę to trwało, nim  doszłam do siebie. A stało się to wtedy, gdy zdjęłam z twarzy tę przeklętą maseczkę.

 

Nie choruję od dzisiaj. Prawie 40 lat chodzę z tym brzemieniem, więc przywykłam. Jednak ta wczorajsza sytuacja mocno dała mi do myślenia. Zaczęłam się zastanawiać, szukać porad i odpowiedzi na pytanie” nosić, czy nie nosić?”. Jak chodzenie w takiej maseczce może wpłynąć na zdrowie i życie epileptyka? Cały dzień zaprzątam tym sobie głowę. Póki co, szperając w internecie trafiłam na takie oto wypowiedzi :

 

„Maseczki nie zabezpieczają przed wirusem, nie zabezpieczają przed zachorowaniem. Nie wiem po co ludzie je noszą. Chodzenie w maseczce po ulicy nie ma sensu. Jest wręcz szkodliwe. Maseczka robi się wilgotna po dwóch godzinach i sama w sobie kumuluje drobnoustroje i wirusy”

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski

„Może maseczki mogą dawać poczucie bezpieczeństwa, ale nic poza tym” – dr Paloma Cuchí, przedstawicielka WHO w Polsce.

„(…) „Może to prowadzić do niedotlenienia, duszności, problemów z oddychaniem i zawałów serca” – dr D Saha, naukowiec i dodatkowy dyrektor w Centralnej Radzie Kontroli Zanieczyszczeń.

Prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii na Uniwersytecie Jagiellońskim :
„Jeżeli chodzi o zwykłego człowieka, to maseczki nie pomagają. A wręcz mogą zaszkodzić. (…) Jako ochrona dla osób zdrowych jest bez sensu. Gorzej – może być bardziej szkodliwa”

Płk prof. dr hab. n. med. Krzysztof Korzeniewski, kierownik Zakładu Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej Wojskowego Instytutu Medycznego:
„Maseczki powszechnie stosowane, np. w służbie zdrowia, mają tak duże pory, że ich skuteczność pod względem blokowania drobnoustrojów wydostających się z wydychanym powietrzem jest znikoma“

Laureat Nagrody Nobla i ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych, profesor Peter Doherty:
„Wystarczy, że maska zawilgnie, od wilgoci oddechu lub z powodu wydzieliny z nosa, już stwarza zagrożenie. Jesteś naprawdę bardziej bezpieczny w czystym świeżym powietrzu niż zakryty maską.”

 

Dowiedziałam się także , że długotrwałe używanie jakiejkolwiek maseczki, zwłaszcza szczelnej zagraża zdrowiu a nawet życiu. Przewlekłe niedotlenienie może prowadzić do takich problemów jak:

  • zaostrzenie istniejących chorób
  • bóle i zawroty głowy
  • zaburzenia poznawcze czyli problemy z pracą mózgu (występują problemy z koncentracją uwagi)
  • problemy z układem oddechowym (występuje)
  • problemy z krążeniem
  • zwiększone ryzyko zawału serca
  • zaburzenia odporności

 

Nie należę do osób, które łamią zasady i są na bakier z prawem. Ale godność ludzka i  życie to świętość i największa wartość. Dlatego od dzisiaj mówię sobie: STOP! DOŚĆ TEJ MASKARADY!

 

 

6 myśli na temat “Skończmy wreszcie z tą maskaradą!

    1. Medycznie stwierdzone tego nie mam (podobnie astmy), ale odkącd weszły maseczki- problem istnieje

      Polubienie

  1. Maseczki nie tyle chronią nas, co innych przed nami. Maseczki jakie nosza lekarze należy wymieniać kilka razy dziennie (przynajmniej, jeśli nie kilkanaście), te bajeranckie, zastępujące nam chusty, codziennie prać. Pod tym względem nic się nie zmieniło, było to prawdą 2 miechy temu i jest teraz. W przypadku osób chorych jak Ty, to kwestia decyzji, co jest bardziej sensownym działaniem – czy bardziej opłaca Ci się chronić innych przed swoim kaszlem, czy danego dnia, to raczej Ty wymagasz ochrony. Niestety rządy nie kombinują tak elastycznie, stąd nieżyciowe przepisy. Ja z kolei nie rozumiem dezinformacji w temacie maseczek. Gdyby maseczki nie działały, lekarze nie mieliby obowiązku nosić ich nad pacjentami, którym właśnie otwierają bebechy. To jasne, proste i klarowne.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja nie ogarniam tych sprzecznych komentarzy. Ale widze i odczuwam na własnej skórze negatywne skutki noszenia maseczki…

    Polubienie

  3. Nie noś maseczki jeśli masz takie problemy, dbaj o siebie i swoje zdrowie, nie narażaj się proszę 😥😥 Myślałam, że to ja mam ogromny problem z maseczką, ale jak przeczytałam Twój post to się załamałam.. Ja mam problemy z alergią, też nie stwierdzone bo testy robiłam x lat temu, wyszło że mam uczulenie na pyłki drzew i kwiatów po czym zaczęłam przyjmować leki bez recepty. Niestety bardzo często mam zatkane zatoki szczególnie teraz gdy wszystko pyli. W maseczce dosłownie się duszę, leci mi katar z nosa, łzy z oczu i czuję, że nie mogę złapać tchu. To jest naprawdę niebezpieczne dla naszego zdrowia i niedługo naprawdę odbije się to na naszych płucach. Jestem zażenowana, że żyje w kraju absurdu i zamiast nas chronić, to narażają nas na niebezpieczeństwo 😣😣😣

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s