kontrowersyjne

Kto nami rządzi (cz. II).

Myślę, że pana ze zdjęcia powyżej nikomu nie trzeba przedstawiać. Profesor Krzysztof Simon to w końcu wybitny polski specjalista, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, „ekspert” medyczny widniejący na liście płac koncernu farmaceutycznego PFIZER oraz „doradca” naszego rządu. Jego rekomendacje mają wpływ na sposób walki z pandemią, z którą toczymy batalię już od roku. Dzielny koronawirusowy wojownik, Mesjasz narodu Polskiego. Ale starczy już tych wstępów, zapowiedzi. Dziś zapraszam Was na kolejną odsłonę elit rządzących w czasach koronapierdolca. Zapamiętajmy sobie dobrze te wszystkie twarze, wypowiadane w mediach słowa oraz czyny, które prowadzą do coraz większej zapaści naszego kraju. Zdrowotnej, ekonomicznej, społecznej oraz duchowej.

Trzeba przyznać – ciekawa postać z pana profesora. Niezwykle barwna i bardzo medialna. Kiedy w Polsce wybuchła epidemia, pan Simon starał się uspokoć przestraszonych i mocno zaskoczonych rodaków słowami: ” zachowajmy normalność i spokój. Koronawirusy są wszędzie obecne w całym świecie. Są odpowiedzialne za chorobę przeziębieniową, także u Państwa i u mnie i nikt jakoś specjalnie nie umarł. Na pewno umiera się u starszych ludzi z powikłaniami na grypę i jeszcze inne schorzenia.(…) Śmiertelność nie jest taka duża jak w SARS do około 2-3%. Umierają ludzie starsi, kobiety w ciąży, obciążeni chorobami. W Europie i świecie poza Chinami nikt nie umarł jako taki.(….)”. Jednak po jakimś czasie „EKSPERT” wzywający nas na początku pandemii do opanowania ataku paniki, ni stąd ni zowąd postanowił zmienić kurs oraz dyskurs, mający na celu ubliżać tym wszystkim, którzy używają jeszcze zdrowego rozsądku, myślą samodzielnie, stosują się do rządowych wytycznych i jakimś cudem nie oszaleli jeszcze ze strachu. Pan Simon toczy więc walkę z tzw. foliarzami ( bądz też antycovidowcami, jakkolwiek te pojęcia rozumiemy), bo to przez nich pandemii nie można wygasić. A przecież on tak bardzo się stara….

Nie neguję tego, że ten wirus jest, zaraża i zbiera swoje żniwo. Trudno jednak uznać za autorytet i źródło prawdy człowieka, który zmienia zdanie i nieustannie obraża ludzi pokładających nadzieję w jego ogromnej naukowej wiedzy oraz doświadczeniu. Moglabym przytaczać dużo jego wypowiedzi na temat koronawirusa, jednak post mógłby wtedy przybrać formę pracy magisterskiej, a nie o to mi chodzi. Nawiążę więc tylko do jednej kwestii, która dzieli ludzi na dwa wrogie obozy. Mam na myśli trwający proces wyszczepiania społeczeństwa preparatem wątpliwej jakości (to moje osobiste zdanie) oraz dyskusje, jakie toczą się wokół amantadyny – leku na grypę i Parkinsona, który według twierdzeń pediatry i pulmonologa z Przemyśla, dr. Włodzimierza Bodnara – pomaga pacjentom chorym na Covid-19 wrócić do zdrowia. Można by uznać to odkrycie za fejk, gdyby nie dwie sprawy:


1# Amantadyna istnieje na rynku już dawno, a jej stosowanie własnoręcznym podpisem zarekomendował nikt inny, jak nasz „ekspert” profesor dr Simon, który dzisiaj stanowczo odradza leczenie pacjentów tym lekiem tłumacząc to w ten sposób: „ja jako młody lekarz, 40 lat temu, używałem amantadyny na grypę. I przestaliśmy. Po pierwsze, z piśmiennictwa wynikało, że jest to skuteczne tylko na etapie początkowym, przed zakażeniem. (…) Po drugie, wywołało bardzo istotne objawy, łącznie z neurologicznymi. (…) Po trzecie, amantadyna stosowana dłużej powoduje uszkodzenia narządowe, przede wszystkim upadki. Pacjenci padali z powodu zawrotów głowy. I następna rzecz – ona wywołuje szybkie mutacje. Nie wolno więc takich rzeczy stosować!” Jeśli słowa wypowiedziane przez pana profesora są prawdziwe, to dlaczego amantadyna od 12. 02.1979 roku jest w obrocie krajowym? I dlaczego nie można jej nagle dostać w aptekach?. Smaczku dodaje fakt, ze sprawie ukręca się łeb dopiero teraz, po ujawnieniu skuteczności amantadyny (lekarzom ZABRANIA SIĘ jej stosowania, gdyż Who ma taki kaprys) Tymczasem zaszczepieni na covid-19 ludzie wciaz zgłaszają NOP-y (w dodatku coraz częściej poważne). Czyżby jednak depopulacja? . Odpowiedź na te pytania pozostawiam Wam.

2# Druga kwestia jest dla mnie daleko bardziej istotna niż pierwsza, a zarazem bardziej godna wiary. O ile naukowcy są w tej kwestii podzieleni, szerokie grono covidowyh pacjentów pana Bodnara mówi wprost: „amantadyna pomaga. Ten lek uratował mi życie”. Nie mam medycznego wykształcenia. Jestem laikiem. Ale bardziej wierzę tym ludziom, którzy przeszli terapię tym lekiem, aniżeli lekarzom, którzy żyją sobie wygodnie właśnie dzięki temu, że chorujemy. Im dłużej i poważniej, tym lepiej dla nich. Udało mi się dotrzeć do historii tych ludzi i postanowiłam Wam przytoczyć kilka historii, potwierdzających skuteczność amantadyny:


Dzień dobry, Mam 37 lat i nie jestem osobą obciążoną innymi chorobami. Nigdy wcześniej nie chorowałem na grypę, ani nie przechodziłem poważniejszych chorób. Dodam iż jestem lekarzem. 5 dni temu dostałem nieprawdopodobnego bólu głowy, bóli mięśniowych oraz gorączki prawie 40* która słabo reagowała na leki obniżające gorączkę. Towarzyszył mi także okropny bol pleców w odcinku LS z uczuciem pieczenia skóry. Zapalenie spojówek. Pierwszego dnia wdrożyłem leczenie objawowe, dnia następnego w godzinach porannych doszedł rwący, suchy kaszel rozrywający kl.p. Temperatura cały czas powyżej 39*. Wdrożyłem antybiotyk doustny. W godzinach wieczornych skonsultowałem się z lek. W. Bodnarem w celu włączenia amantadyny w postaci doustnej (Viregyt K). Już w godzinach porannych dnia następnego ustąpiły bóle mięśniowe, bóle głowy, minimalnie zmniejszyła się gorączka. Kolejnego dnia kaszel nieznacznie się osłabił. Był mniej bolesny. Plecy przestały boleć. W godzinach wieczornych po kolejnej konsultacji telefonicznej zadecydowano o włączeniu dożylnej terapii antybiotykowej i odstawiono antybiotyk doustny. Po drugiej dawce antybiotyku oraz kolejnych dawkach amantadyny według schematu objawy znacznie zelżały. Dziś w dobie 5 miałem robione RTG kl.p. zacytuję “pola płucne bez zmian ogniskowych i bez zagęszczeń w miąższu o nieznacznie wzmożonym rysunku przypodstawnych partiach obu płuc. Kąty przeponowo – żebrowe wolne, kopuły przepony prawidłowo wysklepione. Lewa wnęka płucna nieznaczne poszerzona, prawa prawidłowa. Sylwetka serca w normie RTG. Na zdjęciu bocznym cień wnęki zagęszczony i nieco poszerzony, przednie odcinki zachyłków przeponowo- żebrowych wolne. Przestrzeń zamostkowa zachowana.” Obecnie nie odczuwam duszności, lekarz radiolog i internistka analizujący moje wyniki oraz RTG byli pod wrażeniem dobrej kondycji moich płuc jak na tak dynamiczny przebieg choroby covid-19. Chciałem podziękować doktorowi W. Bodnarowi za pomoc. Wiem, że to dzięki jego opracowanemu schematowi udało mi się wyjść z tego bez większych dolegliwości. Mogło się skończyć różnie. Dziękuję.

Dziękuję Panie doktorze za uratowanie życia mojego męża. Test COVID pozytywny, 8 dni duszności, ból całego ciała, kaszel powodujący wymioty i problemy ze złapaniem oddechu. Temperatura 39,5 ciężka do obniżenia, utrzymywała się przez 5 dni – co 3 godziny zbijana paracetamolem 1000mg naprzemiennie z aspiryną bez większych skutków.
Dopiero po użyciu leku Viregyt-K zalecany przez Pana Doktora przyniósł efekt już po 1 dawce. Z każdą kolejną dawką stan męża był coraz lepszy, a obecnie, po 48 godzinach – brak gorączki od wczoraj bez konieczności podawania dodatkowych leków przeciwgorączkowych, ataki kaszlu są znacznie rzadsze, bóle ciała ustępują.
Jesteśmy Panu bardzo wdzięczni, dziękujemy! Niech Bóg ma Pana w swojej opiece.

Dzień dobry! Bardzo dziękuję Panie Doktorze! Mój mąż, lat 59, z wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem serca od dwóch tygodni zmagał się z wysoką gorączką 39 do 40,5 stopni Celsjusza (i nie spadała poniżej 38 stopni pomimo leków obniżających gorączkę), a także innymi objawami zwłaszcza bóle brzucha i duże mdłości, kaszel z powodu Covid-19. Od doby przyjmuje lek od Pana Doktora, temperatura utrzymuje się na poziomie 37,7 stopni, mdłości i bóle brzucha ustały. Mąż wstał i samodzielnie się porusza, zjadł też posiłek. Jesteśmy bardzo wdzięczni, bo nasza sytuacja pozbawiała nas nadziei. Poprawa jest ogromna!!!

Panie Doktorze. Hołd i szacun. Jestem stomatologiem w malutkiej miejscowości . Dzwoniłam do Pana jakiś tydzień temu ponieważ moi najbliżsi przyjaciele zaczęli bardzo ciężko chorować. Dowiedziałam się przypadkiem o tej terapii, chciałam rozwiać wątpliwości, ponieważ jestem tylko zwykłym dentystą i nie mam do czynienia na codzień z tą grupą leków. Czytałam całą noc o panu, czytałam piśmiennictwo , także angielskie , które przesłała mi przyjaciółka zatrudniona w Warszawie przy monitoringu badań klinicznych leków. To wszystko trzyma się kupy. Moi przyjaciele są bardzo ostrożni więc najpierw zadzwonili do Pana. Byli zszokowani ,że odbiera pan normalnie telefon i udziela porad. Dostarczyłam im Viregyt K. Wcześniej , a trwało to jedną dobę ,przyjaciółka zaczęła się fatalnie czuć. Dosłownie ścięło ją z nóg. Bóle głowy, bóle mięśniowe, całą noc silne wymioty. Była wycieńczona . Wezwali pogotowie. Położono ją w izolatce , podregulowano temperaturę, pobrano wymaz i chorą półprzytomną następnego dnia o godz. 5 rano wrzucono do domu i zostawiono samą sobie. Gripexy, paracetamole, zgodne z zaleceniami lek. rodzinnego nie pomagały. W tym czasie zaczął lecieć z nóg jej mąż. W domu w kwarantannie byli z nastoletnim synem , który był kompletnie bezradny. Koleżanka zadzwoniła do Pana a potem poprosiła mnie o lek. Zaczęli zażywać. Po dobie ona stanęła już jako tako na nogi , po dwóch jest dużo dużo lepiej. Jej mąż dłużej chodził z przeziębieniem nie myśląc nawet ,że to Covid ,więc jego sytuacja się pogarszała. Lekarz rodzinny kazał wezwać karetkę wymazową. Karetka jechała do kolegi równo 8 dni. Pytanie ile poczeka na wyniki. Jeszcze ich nie ma, a już powoli staje na nogi dzięki pana terapii. (……) U wszystkich znanych mi osób Viregyt K zmniejszył lub wręcz zminimalizował objawy(….)”.


Relacji covidowych ozdrowieńców jest od groma. Nie wyleczyła ich szczepionka ani inne preparaty „rekomendowane” przez WHO. Ci ludzie wyzdrowieli dzięki natychmiastowemu wdrożeniu terapii amantadyną, której z jakiegoś powodu nie chce się uznać jako jedną z metod leczenia. Pan profesor Simon oraz reszta „ekspertów” rządowych zapewnia, że troszczy się o dobro i zdrowie Polaków. Dlatego mamy ten rygor sanitarny, lockdown oraz odcięcie od służby zdrowia, która zamienia się w miejsce kaźni. „Martwi” ich lawinowy wzrost zgonów i niewydolność służby zdrowia. Szkoda tylko, że uwadze rządzących umyka fakt, że to właśnie oni doprowadzili nasz kraj do takiej zapaści….. przez swoją żądze władzy, egoizm, nepotyzm i chciwość.

A Wy? Co o tym myślicie?

14 myśli na temat “Kto nami rządzi (cz. II).

  1. Najgorsze jest to, że jak tylko trafia nam się choroba wymykająca się standardowym procedurom, to mimo tych wszystkich ekspertów i specjailstów wykształconych za nasze podatki, człowiek i tak musi samodzielnie przekopać się przez cały Internet, zacząć na sobie eksperymentować, albo znaleźć osoby, które stosują terapie potępiane przez narodowych ekspertów.

    Polubione przez 1 osoba

    1. DOBRZE, jeżeli człowiek CHCE to co słyszy w mediach na konferencjach prasowych zweryfikować. Większość ludzi niestety slepo wierzy w to, co słyszy, biorąc to za prawdę objawioną. Tymczasem musze Wam powiedzieć, ze wraz z mężem sprawdzilismy statystyki Ministerstwa Zdrowia porównujac je z danymi WHO. POLSKI RZĄD NAS OKŁAMUJE I ZAWYŻA STATYTSTYKI na własny użytek. Niestety. A co do tzw rady eksperckiej przy kancelarii premiera, to TYLKO DWÓCH JEJ CZŁONKÓW JEST MEDYKAMI Z WYKSZTAŁCENIA….To sie samo komentuje.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s