Recenzje

Objawienie października. Czyli o Squid Game słów kilka.

„SQUID GAME” to jedna z najciekawszych propozycji platformy Netflix ostatniego czasu. Nigdy nie oglądałam żadnej produkcji koreańskiej, jednak przez wzgląd na bardzo pozytywne recenzje krytyków oraz moje długoletnie zainteresowanie psychologią, postanowiłam wziąć ten serial na warsztat. W końcu nasz kraj w dobie istniejącej pandemii staje się coraz bardziej autokratyczny (a stąd już niewielki krok do ustroju totalitarnego). Dobrze więc przyjrzeć się nieco bliżej korańskiej mentalności i kulturze, która stała się dla „demokratycznych” krajów Zachodu prawdziwą inspiracją.

Początkowo byłam do serialu nastawiona dość sceptycznie. Dziwne, zamaskowane postacie w różowych skafandrach, ludzie w jednolitych kostiumach z numerkiem, budzących skojarzenia z zakładem karnym oraz tajemnicza gra, w której wygrywa tylko jeden… Wszystko to razem budziło we mnie dość mieszane uczucia. Jak się jednak okazało, było to bardzo mylne wrażenie. Im bardziej bowiem wchodziłam w serial, tym większe było moje zaskoczenie, zachwyt i poważne refleksje nad ludzkim życiem. Sqiud Game to prawdziwe „objawienie” i rozrywka na bardzo wysokim poziomie.


Bohaterami serialu są ludzie z marginesu społecznego, bardzo ciężko doświadczeni przez życie. Jednak to, co łączy ich wszystkich, to brak perspektyw i spirala zadłużenia. Kiedy więc trafia się okazja do zarobienia ogromnych pieniędzy za udział w niewinnej grze, wszyscy bez wahania przyjmują intratną propozycję, będącą przepustką do nowego i lepszego życia. Bardzo szybko okazuje się jednak, że za zwycięstwo w turnieju przyjdzie im zapłacić najwyższą możliwą cenę. „Squid Game” to jeden z tych tworów, o których lepiej pisać jak najbardziej oględnie, żeby zbyt wiele nie zdradzić i nie odebrać widzom przyjemności z oglądania. Warto jednak zasygnalizować, czego możecie się po tym serialu spodziewać. „SG” to cholernie wciągający thriller, łączący w sobie atmosferę i tropy znane nam już z obrazów takich jak „Black Mirror”, „Battle Royale” czy „Igrzyska Śmierci”. A podlane jest to sosem czarnego humoru przywodzącego na myśl „Parasite”. To naprawdę wybuchowa mieszanka, która dosłownie „wbija w fotel”. Oglądałam ten serial ze ślubnym i dosłownie nie mogliśmy się oderwać. 🙂


Dlaczego warto obejrzeć „Squid Game”?

Choćby dlatego, że pokazuje, do czego zdolny jest człowiek w ekstremalnej sytuacji życiowej. Jak bardzo duże pieniadze potrafią zmienić człowieka i jego system wartości. Do czego prowadzi deficyt budżetowy i wieczne życie na kredyt. Historia bohaterów pokazuje nierówności społeczne, ich osobiste dramaty. Przypomina, jak ważne jest rozsądne i odpowiedzialne dysponowanie własnymi środkami finansowymi. Zdecydowanie łatwiej i wygodniej jest wziąć chwilówkę czy kredyt niz ciężko i uczciwie zapracować na siebie. Pytanie: czy naprawdę warto? Zdecydowanie lepiej jest postawić na kapitał ludzki (właściwą edukację w zakresie ekonomii i finansów), co w przyszłości zaowocuje ożywieniem gospodarki i zapewni społeczeństwu godne życie. Tymczasem w Korei Północnej panuje epidemia głodu. Ludzie coraz częściej zabijają się wzajemnie z powodu niedożywienia. Trwająca pandemia koronawirusa jedynie pogłębia ten problem. Kolejną ważną kwestią, której dotyka serial jest permanentna kontrola obywateli i traktowanie ich przedmiotowo. Ludzie, którzy walczą o przetrwanie, traktowani są jak zwierzęta, które zapewniają możnym tego świata ciekawą rozrywkę. Ich osobista tragedia nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Można więc śmiało powiedzieć, że koreański obraz „Squid Game” pokazuje najmroczniejszą stronę naszego człowieczeństwa….


NAPRAWDĘ WARTO.

Jedna myśl na temat “Objawienie października. Czyli o Squid Game słów kilka.

  1. Oglądałam tylko urywki, patrząc ponad ramieniem mojego chłopaka, który wchłonął cały serial. Zgadzam się, że serial dobrze pokazuje, do czego zdolni są ludzie, kiedy ich system wartości jest podyktowany walką o przetrwanie- ale trochę spodziewałam się zakończenia. Ciekawsze jest to, jak na serial zareagowały moje australijskie koleżanki- nie wiem, czy to wynika z życia we w miarę bezproblemowym państwie pierwszego świata, ale wszystkie uznały, że są straumatyzowane serialem, że tak strasznie dużo tam przemocy (przecież nie więcej niż w hollywoodzkich produkcjach, ale tamta przemoc jest bardziej prawdopodobna w realnym życiu, i chyba to je przeraża) i że teraz żyją w stresie, że takie rzeczy na prawdę mogłyby się wydarzyć i w ogóle jak tak można, przecież świat jest uroczy i rządzący na pewno nie pozwoliliby na coś takiego. Martwi mnie ich naiwność.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s