refleksyjnie

Sposób na toksycznych ludzi.

Nie wiem, czy ktokolwiek z Was miał kiedyś do czynienia z grzybobraniem. To naprawdę fantastyczna sprawa. Nie zawsze tak myślałam, ale otwarłam się na tą przygodę dzięki nie żyjącym już dziadkom. To oni zaszczepili we mnie miłość i szacunek do przyrody. Jeśli choć raz byłeś na grzybach, dobrze wiesz jak to jest. Tak jak małe dziecko uczy się stawiać pierwsze samodzielne kroki, mówić pojedyncze słowa czy wiązać sznurówki, tak osoba zbierajaca grzyby zaczyna od małych kroków. Ćwiczy swoją spostrzegawczość i cierpliwość. Uczy się rozpoznawać zrywane przez siebie okazy po ich kształcie, kolorze oraz innych znakach szczególnych. Pomimo upływu lat doskonale pamiętam swój pierwszy zebrany koszyk. Grzybów nie było zbyt wiele, a i tak większość z nich była dzika lub niejadalna. Niektóre jadalne grzyby niezwykle łatwo jest pomylić z trującymi. Dlatego też potrzeba bardzo uważnego oka i doświadczenia, aby zabrać ze sobą tylko te właściwe.




Podobnie jest w przypadku naszych relacji z innymi. W ciągu naszego życia poznajemy różnych ludzi. Z niektórymi tworzymy naprawdę wyjątkowe i długoletnie relacje. Ale bywa i tak, że przebywanie w ich towarzystwie jest dla nas niezwykle trudne. Czujemy pewnego rodzaju dyskomfort. Napięcie. Nie potrafimy się na drugiego człowieka otworzyć do końca. Zaufać. Być w pełni sobą. Ciężko nam znaleźć wspólny język, pełen wzajemnego zrozumienia i szacunku. Zdrowego balansu między słuchaniem a mówieniem. Za to pojawiają się toksyczne zachowania, takie jak: plotki, oszczerstwa, manipulacja, zazdrość, wynoszenie się ponad innych, politowanie, uszczypliwość, nieustanna krytyka czy lekceważenie, które tak bardzo nas ranią. Zatruwają nasze życie od środka, tak jak zjedzony przez nas tojad żółty, który przez pomyłkę znalazł się w naszym koszyku. Jeśli w swoich relacjach dostrzegasz którąkolwiek z tych cech, to naprawdę warto się zastanowić, czy jest sens taką relację kontynuować.



Przerobiłam w swoim życiu co najmniej kilka toksycznych relacji. Nie było to dla mnie łatwe doświadczenie, jednak z perspektywy czasu jestem wdzięczna losowi za to, że mogłam tych ludzi poznać. Nie tylko dali mi bolesną i cenną lekcję, lecz wzmocnili siłę mojego charakteru. To naprawdę uwalniające. Dzięki osobom, przez których zostałam zraniona w przeszłości, moje obecne relacje są prawdziwe, zdrowe, inspirujące, pełne wzajemnego zrozumienia i szacunku, radosne i po protu żywe. Nawet dzieląca mnie z drugą osobą odległość, nie ma na ich jakość najmniejszego wpływu. Zmierzyłam się ze zdradą, dwulicowością, obrabianiem d*py za plecami, obwinianiem, umniejszaniem moich zasług, deprecjonowaniem moich uczuć, deptaniem ich, etykietkowaniem i szantażem emocjonalnym (w tym groźbą popełnienia przez drugą osobę samobójstwa). Dziś nie tylko jestem silniejsza, lecz także uzbrojona w proste i skuteczne narzędzia do samoobrony. Jakie? Jest ich trochę, więc podam trzy najważniejsze:




1# SAMOŚWIADOMOŚĆ I SAMOAKCEPTACJA.

To punkt wyjścia. Poznaj siebie jak najlepiej. Swoje wady i zalety. Własne potrzeby, emocje i oczekiwania. Pokochaj siebie. Naucz się szacunku do samego siebie. Postaw twoje osobiste dobro na pierwszym miejscu. Próbuj różnych rzeczy. Inwestuj w siebie. Rozwijaj swoje talenty i pomnażaj dobro, które już posiadasz. To zbuduje twoją pewność siebie. Określ jasno swoje priorytety i życiowe cele. Wartości, które są dla Ciebie ważne. Zachowania, które Cię ranią. One wyznaczą twoje granice. Dbaj o swój wygląd, o swoje zdrowie, odpoczynek oraz hobby. Świętuj swoje sukcesy. Skromność jest OK, ale bez przesady. Pracuj nad swoimi wadami. Przyjmując postawę w stylu „taki już jestem – to inni muszą mnie takim zaakceptować” tak naprawdę robisz sobie wielką krzywdę. Odbierasz sobie bowiem szansę na rozwój, swój dalszy wzrost. I najważniejsze: nie zakładaj masek. Zostaw to aktorom. Nie udawaj kogoś kim nie jesteś tylko po to, by ktoś cię polubił i zaakceptował. Nie rób tego błędu, nie staraj się na siłę dopasować do czyjegoś obrazka. Naprawdę nie warto. Całemu światu i tak nie dogodzisz. Jeśli nie zaakceptujesz i przynajmniej nie polubisz choć trochę samego siebie, to nie oczekuj tego od innych. To tak nie działa. Zmiana zaczyna się w Tobie.

2# UWAŻNOŚĆ I AKTYWNOŚĆ.

Bądź uważny i aktywny. Miej otwarte oczy i uszy. Słowami można zgrabnie manipulować, ale oczy nigdy nie kłamią. Patrz więc ludziom prosto w oczy. Naprawdę warto się tego nauczyć. Nie jest to wcale takie trudne, a pozwoli ci z łatwością rozszyfrować z kim tak naprawdę masz do czynienia i jakie są intencje twojego rozmówcy. Rada numer jeden płynąca z mojego osobistego doświadczenia: Bądź roztropny w tym, co mówisz. Przynajmniej na początku znajomości. Rada numer dwa: Słuchaj uważnie co i w jaki sposób przekazuje ci twój rozmówca. Jeśli osoba, z którą rozmawiasz, mówi w sposób krytyczny o kimś, kogo przy Was nie ma, to możesz mieć pewność, że tak samo będzie siać plotki i oszczerstwa na Twój temat. Bądź szczery i transparentny. Prawdziwy. W tym jest Twoja ogromna siła. Kiedyś mialam ,,dobrą” znajomą. Spotykałyśmy się od czasu do czasu. Ona była powściągliwa. Ja dość rozmowna. Często mówiła o innych ludziach krytycznie w mojej obecności. Nie od razu mnie to jednak zaniepokoiło. Początkowo tłumaczyłam to jej trudną sytuacją życiową (w końcu każdy musi się czasem komuś wyżalić. Zrzucić ciężar z serca). Żyłam w takim przekonaniu do czasu, aż doszła do moich uszu gigantyczna plotka na mój temat. Za znajomość oczywiście podziękowałam. Podczas naszego ostatniego spotkania, na spokojnie i bez jakichkolwiek emocji ją zdemaskowałam. Była wielce zdziwiona i upokorzona. Nawet nie próbowała zaprzeczać. Przeprosiła, ale na tym nasza relacja została zamknięta. Nie potrzebuje wokół siebie plotkar, tylko osoby szczerej i godnej zaufania, przy której będę czuć się swobodnie. Kobiecie nie udało się mnie pogrążyć z dwóch prostych powodów: byłam pewna siebie i transparentna we wszystkich relacjach. Dlatego nikt inny z grona moich znajomych jej barwnych (i zapewne pikantnych w szczegóły) opowieści nie kupił.

3# JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY TYLKO ZA WŁASNE EMOCJE

Tą lekcję odrabiałam długo. Każdy z nas wynosi jakieś wzorce zachowań z domu rodzinnego. Nie zawsze są one dobre. Kiedy jednak dobrze poznasz siebie (patrz punkt 1) będzie Ci o wiele łatwiej wyjść poza ten schemat. Samoświadomość i poczucie własnej wartości są konieczne, gdyż osoby z niską samooceną łatwo padają ofiarą manipulantów czy narcyzów. Jeśli znasz swoje możliwości, akceptujesz siebie, jesteś szczery i asertywny, to nie dasz sobie tak łatwo wejść na głowę. Nie weźmiesz sobie do serca czyichś oskarżeń, mających wzbudzić w tobie poczucie winy. Nie ulegniesz presji, jakiej jesteś poddany. Nabierzesz do tego zdrowego dystansu. Nie pozwolisz więcej nikomu deptać swoich uczuć i jeździć po twoim poczuciu własnej wartości. Dlaczego? Bo znasz prawdę o sobie i masz do siebie SZACUNEK. Nie dasz więc toksycznej osobie odczuć, że jest od ciebie lepsza i ma nad Tobą władzę. Po to właśnie są Twoje granice. By cię chronić i wymusić na innych szacunek, na jaki zasługujesz. Pamiętaj: nie jesteś odpowiedzialny za cudze emocje, tylko za swoje własne. Nie daj się wkręcić w emocjonalny rollercoaster. Nie dawaj toksykowi paliwa. On tym właśnie żyje, twoje poniżenie podnosi jego mocno zaniżoną samoocenę. Zamiast tego – pokaż delikwentowi, gdzie jest jego miejsce.



A jakie są Wasze doświadczenia?

7 myśli na temat “Sposób na toksycznych ludzi.

  1. Najbardziej w tym poradniku podobało mi się to, że mimo całego skupienia na tym, że musimy się stawiać na pierwszym miejscu i nie dać sobą pomiatać, to musimy nadal pamiętać, że należy nad sobą pracować, a nie wymuszać na otoczeniu, żeby nas akceptowało, bo ,,tacy jesteśmy”- w radzie numer jeden. Często widzę, że wiele ludzi złości się, że świat powinien ich akceptować i kochać, bo oni autentycznie ,,tacy są”- a jednak warto się trochę wysilić i być tą ,,najlepszą wersją siebie”.
    Cóż, moje doświadczenia z toksycznymi ludźmi są takie, że choć to trudne emocjonalnie, to jednak łatwo się pozbyć fałszywych przyjaciół, współpracowników, nawet ograniczyć kontakty z toksycznym szefem, nadal pracując w tym samym miejscu. Schody zaczynają się z rodziną- bo tam jest bardzo skomplikowana siatka zależności i mimo, że ja się z kimś nie kontaktuję, to inny bliski mi członek rodziny nadal będzie z tą osobą rozmawiać/ mówić o mnie/ przychodzić z tą osobą na rodzinne spotkania. Tylko dlatego, że ,,a no bo to rodzina”, ,,no przeciez to moja matka, rodziców należy szanować”, albo najlepsze ,,starszym się należy szacunek za sam fakt, że są starsi”. I jedyne, co mogę zrobić, to ograniczyć kontakt lub nauczyć się dużej samokontroli, ale nie migę się od tej osoby całkowicie odciąć.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s