refleksyjnie

Bożonarodzeniowo

Długo mnie tu nie było, ale cóż….życie 🙂
Ostatnimi czasy żyjemy w ciągłym biegu. Dopiero dzisiaj znalazłam odrobinę czasu tylko dla siebie.
Zasadniczo to mieliśmy z moim szalonym Tygrysem wpaść dzisiaj z wizytą na obiad do jego rodziców, lecz niestety musieliśmy wcześniejsze ustalenia odwołać. Męża po naszych wczorajszych odwiedzinach u moich rodziców coś zaczęło rozkładać, więc wpakowałam go czym prędzej do łóżka, by to wyleżał. Niby to tylko lekkie przeziębienie i bóle mięśniowe, jednak nie ma co ryzykować i transmitować wirusa dalej. Omikron czy inna cholera, pogonić dziada trzeba. Oczywiście teściowa lekko się zestresowała stanem swojego pierworodnego i od razu zasugerowała nam wykonanie testu PCR, jednak oboje zgodnie uznaliśmy, że nie będziemy podbijać rządowych statystyk i nakręcać dalej tej medialnej psychozy.


Od zawsze ludzie łapali różne choroby i jakoś nie robiono wtedy testów PCR. Człowiek zwyczajnie zgłaszał to pracodawcy, brał L4, przechorował i wracał między ludzi, do pracy. Teraz jest niestety inaczej. Przeziębienie stało się chorobą śmiertelną, prowadzącą na łono Abrahama (Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać). Oboje z mężem polegamy na dobroczynnym wpływie Matki Natury i to po jej dary sięgamy w pierwszej kolejności. Jak dotąd – doskonale się sprawdzają. Może i jesteśmy według głoszonej w mediach propagandy tzw. anty-szczepionkowcami. Nie zamierzamy jednak blokować łóżek szpitalnych covidowym celebrytom, którzy chwalą się na lewo i prawo, jak to dzięki zaszczepieniu przechodzą wirusa ,,tak lekko”, że muszą leżeć na oddziałach intensywnej terapii podpięci pod respirator. Nie wiem jak Wy, ale ja nie słyszałam jak dotąd o tym, jakoby zwykłe przeziębienie doprowadziło kogokolwiek do grobu (no, chyba że wcześniej cierpiał na AIDS….).

Wigilię spędziliśmy we dwójkę. Uznaliśmy, że tak będzie najlepiej. Czas świątecznych przygotowań był naprawdę szalony, jednak wszystko wyszło doskonale. Małż zrobił wyborny barszcz z uszkami (brawo On), a ja zajęłam się resztą potraw. Zadbałam też nieco bardziej niż rok temu o świąteczną atmosferę przy stole. Nie zabrakło też modlitwy, ciekawych i głębokich rozmów oraz radości. Były także prezenty, które okazały się niezwykle zaskakujące, praktyczne i nad wyraz trafione. Mój ślubny dostrzegł u mnie podczas sierpniowego urlopu smykałkę do zdjęć i postanowił zadbać o to, bym tę pasję rozwijała, w czym ma mi pomóc dobra lustrzanka:). Ma tyle różnych funkcjonalności, że samo poznanie sprzętu i obycie się z nim zajmie mi ze dwa-trzy miesiące! :). Ale ogromnie się cieszę z takiej niespodzianki :). Zawsze musiałam liczyć na to, że ktoś prześle mi zdjęcia z wydarzeń, w których uczestniczyłam. Teraz mogę w końcu kolekcjonować własne wspomnienia:). Ja dla odmiany postawiłam w tym roku na ortopedyczną, wyprofilowaną poduszkę do spania (bóle kręgosłupa coraz częściej dają się bowiem małżowi we znaki) oraz sprzęt do pomiaru ciśnienia w oponach jego kochanego rumaka:).

A wieczorem….?

…. Zafundowaliśmy sobie rodzinny seans kinowy :). Nie, tym razem nie był to kultowy ,,Kevin….” lecz „Akademia Policyjna”. Tak dla odmiany. Dawno nie oglądaliśmy, a film jest lekki w odbiorze i dość zabawny. Śmiech to gwarancja lepszego zdrowia i dłuższego życia, zatem im więcej mamy powodów do radości, tym lepiej!:) Cieszmy się więc życiem i czerpmy z niego pełnymi garściami. W końcu nasz czas ziemskiej wędrówki jest ograniczony. Wszyscy jesteśmy w drodze. Święta co prawda dobiegły ku końcowi (trochę jestem spóźniona, wiem), ale przed nami Bożonarodzeniowa oktawa oraz Sylwester. Więc okazja do złożenia życzeń jest wciąż odpowiednia.




Czegóż więc Wam życzę moi kochani????

MIŁOŚCI
bo ona czyni życie piękniejszym, nadaje mu sens i smak. Daje nam nadzieję i siłę, popycha do przodu i czyni nas lepszą wersją samego siebie. Dzięki miłości rozkwitamy i emanujemy pozytywną energią, a tej nigdy za wiele

ŻYCZLIWOŚCI

której w dzisiejszych czasach jak na lekarstwo. Bądźmy dobrzy dla siebie nawzajem

POKOJU I JEDNOŚCI

nie pozwólmy złym ludziom (oraz mediom) szerzyć i pogłębiać między nami podziały i niezgodę. Nasz kraj wiele przeszedł i ostał się dzięki wierze oraz solidarności, wzajemnemu wsparciu, tworzeniu społeczności i wielu pięknych oraz dobrych inicjatyw. Pielęgnujmy to. Szukajmy przestrzeni do dialogu. Dostrzegajmy w innych dobro. Skoncentrujmy swój wzrok i uwagę na tym, co nas łączy. Nie patrzmy na to, co nas dzieli. Wszyscy jesteśmy przecież jedną wielką Bożą Rodziną.

ODWAGA BYCIA SOBĄ

tego życzę Wam szczególnie mocno. Nie jest łatwo być w życiu sobą. Iść pod prąd. Trwająca pandemia bardzo dobitnie mi to pokazała. Wolimy być w grupie, należeć do stada, iść razem. Wtedy czujemy się bezpiecznie, pewnie. Jednak każdy z nas jest inny, ma inne doświadczenia, inną historię życia i inną drogę do przejścia. Lepiej być po prostu sobą, niż entą kopią kogoś innego.

LEPSZEJ PRZYSZŁOŚCI

Żyjemy w trudnych czasach, pełnych zamętu, problemów, cierpienia, trosk, strachu i znaków zapytania. Wszyscy z niepokojem patrzymy na przyszłość. Jednak życzę Wam (i sobie również), by była ona lepsza. By te trudne doświadczenia, które wszyscy zbieramy, wydały w przyszłości dobry owoc.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANI!

3 myśli na temat “Bożonarodzeniowo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s