polityka

35:1. Czyli o sankcjach na Rosję słów kilka.

Powiedzmy sobie wprost drodzy Czytacze: nie dzieje się zbyt dobrze. Każdy nowy dzień trwającej inwazji tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza. Media kreują mesjanistyczny obraz napadniętego kraju, dzielnie odpierającego ataki agresora. Coraz częściej słyszy się o wysokim morale, niezwykle przemyślanej strategii oraz odważnej walce Ukraińców, którzy zaczynają spychać wrogie wojska do defensywy. Jednak w mojej ocenie jest jeszcze za wcześnie na otwieranie szampana. Gwoli przypomnienia pozwolę sobie przytoczyć jedną z pierwszych wypowiedzi niemieckiego polityka: „Nie ma sensu wam pomagać, bo Ukrainie zostały tylko godziny”. Można się załamać? Jak najbardziej. Wystarczyło jednak, że Ukraina wytrzymała kilka dni, by UE nagle pokochała ten kraj, deklarując chęć pomocy militarnej.

Zaskoczeni? Ja nie aż tak bardzo. Jeśli ktoś z Was pamięta co nieco z historii Polski, to zapewne wie, jak zakończył się dla nas pakt obrony podpisany w dniu 25 sierpnia 1939 roku. Mówiąc kolokwialnie – zostaliśmy zwyczajnie wyruchani i sprzedani. Polsko – brytyjski sojusz okazał się tak trwały, jak kartka papieru. Wystarczy ją lekko zmiąć i wrzucić do palącego się kominka, by w kilka sekund został po niej tylko proch. Tyle właśnie warte są sojusze. Widmo wojny we własnym kraju zmienia perspektywę. Sprawia, że nie umowy międzynarodowe są ważne, lecz chronienie za wszelką cenę swojej dupy. Polska najwyraźniej tą dupę ma ze stali, skoro całą swoją nadzieję pokłada w NATO (tak, jak niegdyś w aliantach).



Wielu Polaków naprawdę święcie wierzy, że gdyby (nie daj Boże!) na naszym podwórku wybuchła wojna, to siły zbrojne NATO natychmiast ruszą nam na ratunek. Muszę Was rozczarować. Według twardych danych statystycznych – jesteśmy w ścisłej czołówce rozbrojonych krajów (wyprzedza nas jedynie Watykan), więc szanse na odparcie przez Polskę potencjalnej (i wcale nie niemożliwej!) agresji ze strony Rosji – są po prostu ŻADNE. A przegranym się niestety nie pomaga (Kupilibyście na własność samochód bez gwarancji oraz bez ważnego ubezpieczenia? ). Ukraina otrzymała wsparcie Europy między innymi dlatego, że jest SKUTECZNA w swoich działaniach. Dzielnie walczy i coraz częściej wygrywa. Wracając jednak do chwili obecnej: kraje członkowskie UE wysyłają nam medialny przekaz pt. „nakładamy embargo na Rosję, uniezależniamy się od ich surowców, zrywamy współpracę handlową”. Wszystko po to, aby zwykli obywatele uwierzyli w obraz zjednoczonego i silnego Zachodu, który jest tak samo prawdziwy, jak militarna potęga Federacji Rosyjskiej rodem z czasów sowieckich. Właśnie obserwujemy totalny blamaż tej wspaniałej armii.

Zmierzając pomału ku puencie – powinniśmy się nastawić na długą wojnę. Możecie mnie zlinczować – trudno, przeżyję. Putin zdecydowanie wygrywa ten sparing z Zachodem. Trzyma UE w szachu (żeby nie powiedzieć: za jaja). Sankcje nakładane na Rosję są po prostu niewystarczające, gdyż nie obejmują najważniejszego: rosyjskiej energetyki (w tym ropy, gazu i węgla, jak również transportu). Propozycja Komisji Europejskiej zawiera między innymi wprowadzenie przez UE zakazu eksportu paliwa lotniczego do Rosji (która notabene wcale nie importuje paliwa lotniczego z Unii), czy wykreślenie z listy sankcyjnych części zamiennych dla luksusowych samochodów. Odstępstwa mają dotyczyć też m.in. produktów luksusowych (miły ukłon w stronę rosyjskich oligarchów, nieprawdaż ?), współpracy kosmicznej z Rosją czy dostaw paliwa do elektrowni jądrowych (tego chyba komentować nie trzeba).

Niektóre kraje już się wyłamały (z oczywistych powodów) i wcale nie zamierzają iść z Putinem na zwarcie. Lawirują. No a sankcje? Te dotykają co najwyżej zwykłych rosyjskich obywateli. Są tak „skuteczne”, że kurs rubla po ostrym zjedzie zdołał się już ustabilizować. Moskiewska giełda pracuje normalnie i nadal odnotowuje spore wzrosty. Putin i oligarchowie rosyjscy nadal mają się dobrze. W końcu wybuch wojny był do przewidzenia, planowany przez Kreml od lat. Logiczne więc, że przed dokonaniem agresji na Ukrainę bogacze uciekli ze swoim majątkiem do rajów podatkowych czy krajów poza UE. Jeśli wierzyć doniesieniom (mamy mgłę wojny) sytuacja w Rosji jest na tyle dobra, że Bank Centralny zluzował wprowadzone wcześniej ograniczenia w zewnętrznych transferach finansowych. Także Gazprom odnotowuje rekordowe zyski ze sprzedaży surowców, otrzymując ponad 900 mln euro dziennie ze sprzedaży…


PS. A tak na marginesie: od początku wojny w Ukrainie UE zapłaciła Putinowi 35 mld euro za same importowane surowce energetyczne. W tym samym czasie Ukraina otrzymała od Wspólnoty Unijnej zaledwie 1 mld euro. Wynik meczu? 35:1 dla Putina. A co do kwestii piątego paragrafu natowskiego sojuszu: co, jeśli Putin powie Zachodowi (a w pierwszej kolejności POLSCE): „sprawdzam”? Naprawdę myślicie, że ktoś nam pomoże? Obyśmy nie musieli się o tym przekonywać na własnej skórze.

8 myśli na temat “35:1. Czyli o sankcjach na Rosję słów kilka.

  1. Smutna prawda- dużego i silnego ciężko jest skrzywdzić, poza tym duży i silny ma za dużo wpływów, bogactw, powiązań z siatką innych wpływowych ludzi, dóbr naturalnych i innych rzeczy, od których cały Zachód jest zależny. Im dłużej będzie trwała wojna, tym bardziej będą luzować sankcje, bo Zachód nie będzie chciał (szczególnie po koronowym kryzysie) iść na dno gospodarcze razem z Ukrainą.
    Wydaje mi się, że wszystkie te interesowne państwa pomagają tylko dlatego, żeby wojna nie rozlała się na ich terytorium. Gdyby zaatakowano Polskę, to pewnie wysłaliby do nas trochę wojsk i skończylibyśmy jak Afganistan- lata koślawej obrony, wspieranej przez obce wojska, a gdy skończą się pieniądze i perspektywa zysku, obce wojska sobie pójdą, a my zostaniemy w ruinie, z agresorem, z którym na nowo wszyscy handlują, bo ma surowce, wpływy i bogactwa.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Perfekcyjnie i dokładnie to opisałaś. Też nosiłem się z zamiarem spłodzenia czegoś o sytuacji w Europie i na Świecie, ale wszystko się tak szybko dzieje, że można tylko obserwować jak zmierzamy do totalnej zagłady … Czyżby to „już”?!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja myślę, że zanim NATO w ogóle by podjęło jakąś decyzję, to spory obszar polski zostałby po prostu rozwalony. Sorry, ale nasze polskie wojsko jest szkolone aby ochraniać miesięcznice Smoleńska. Pobór do wojska młodych mężczyzn został zakończony, teraz armia ma być „profesjonalna”.
    Czy kraje zachodu będą chętnie oddawać swoje wojska do Polski? Hmmm… pomyślmy. Myślę, że nie, bo co, jak nastąpi eskalacja i wojna dojdzie do ich kraju. A oni pozbyli się części obrony narodowej. Będą też wysyłać broń i sprzęt? Już I tak niechętnie wysyłają na Ukrainę, bo to wszystko „uszczupla” ich armię. Putinowi nie dają hajsu za darmo, dają za coś i mają z tego jakąś wartość dodaną (w postaci energii). A dla Ukrainy? Wspierać? A kto za to zapłaci?
    To, co powiem (a właściwie napisze) może się wydawać strasznie, ale myślę, że dużo krajów zachodu żałuję, że Ukraina tak się broni. Bo gdyby nie, to po 3 dniach byłby spokoj, trochę media by pobiadoliły i tyle. A tak, mamy sankcje, głosy ludu, że za mało pomagamy, zły rząd, a fuj, be.
    Polska jak pomaga uchodźcom. Rząd się chwali na świecie „Patrzcie na nas”, a samorządy zostały same. Czytałam ost artykuł, że niektóre nawet nie dostały żadnego hajsu na pomoc… korzystają z swoich środków przeznaczonych na co innego… także cóż…

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Nieciekawie to wszystko wygląda. A co dalej będzie z tymi uchodźcami? Jak nasz kraj…, rząd sobie poradzi z „nadwyżką ludzi”, skoro nie potrafi odpowiednio zadbać o swoje społeczeństwo? Aż strach się bać. Oj przyjdzie nam zacisnąć pasa. I smutne, że zawsze musimy liczyć tylko na siebie. Nie ma Polska coś szczęścia do rządzących, a tym bardziej do sąsiadów. Bardzo fajny post, a bajeczka nie powiem bardzo żartobliwa. To się uśmiałam Pozdrawiam z Kujaw 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Nie chce mi się pisać na ten temat. Nie dałem rady przebrnąć przez cały wpis, ale odnośnie przeczytanej części mam inne zdanie na temat wojny. Jak wygląda ta rzekomo dzielna walka w obronie Ukrainy w mediach, a jak w realu? To zupełnie inne obrazy. Na Ukrainie mieszka wielu rodowitych Rosjan, którzy pozostali tam po rozpadzie ZSRR. To jest jedna z przyczyn ostrożnego działania rosyjskich wojsk, które prawdopodobnie z tego powodu nie przeprowadzają nalotów dywanowych. Przeprowadzając je, zabijaliby cywilów, w tym właśnie swoich rodaków. Po takich nalotach, Ukraina byłaby kompletnie zrujnowana, a tego najwyraźniej unikają sami Rosjanie.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Mądrze i profesjonalnie napisane. I tylko żal, że Trybunał ludobójców może, ale ich nie osądza. Nit także nie kwapi się, by ustalić wspólne ustalenia, by agresor nie mógł bezkarnie napadać i niszczyć. Brr
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s