kontrowersyjne

Dzieci na uwięzi. Czyli słów parę o kontrowersyjnym gadżecie

Niedawno wpadł mi w oko pewien artykuł o wychowaniu dzieci. Przyznam szczerze, że nieco mnie zaskoczył. Bohaterem tekstu jest ojciec pięciorga maluchów, który prowadzi je „na smyczy”…. Przynajmniej tak grzmi jego tytuł. Klasyczna przynęta mająca zachęcić czytelnika do przeczytania całej treści. Jak dobrze wiemy, nic tak mocno nie działa na naszą podświadomość oraz wyobraźnię, jak skojarzenia, obrazy oraz rozgrzane do czerwoności emocje. Media doskonale wiedzą, jak nas „programować”.


„Wyrodna matka porzuciła niemowlę na śmietniku”
„Matka znęca się nad swoim dzieckiem ciągnąc je po ulicy na smyczy”
„Ojciec uczy swojego synka posłuszeństwa przez bicie i przywiązanie go do kaloryfera. Interweniuje policja”

Działa? Jeszcze jak! Jeśli jednak wgryźć się w temat, nie chodzi tu bynajmniej o bezdusznego ojca-sadystę, który traktuje swoje dzieci gorzej niż bezdomnego psa, a o bezpieczeństwo najmłodszych na przejściu dla pieszych oraz w innych zatłoczonych miejscach. Dzieciaki są szybkie, niezwykle ruchliwe i nieprzewidywalne w swoich reakcjach. Wszędzie ich pełno. Interesują się wszystkim dookoła. Bywają nieostrożne. Wystarczy chwila nieuwagi ze strony rodzica, by dziecku stała się jakaś krzywda, a dorosły musiał się gęsto tłumaczyć i odpowiadać karnie. Aby temu zapobiec, niektórzy rodzice prowadzą swoje pociechy na specjalnych szelkach, dzięki czemu mogą odpowiednio szybko zareagować w sytuacji zagrożenia i uchronić swoje dziecko przed tragedią. Tak więc według autora powyższego materiału pisanego pod tezę, szelki =smycz. A ta z kolei oznacza nieludzkie traktowanie. Tak się robi clickbajty.

Jak możecie się domyśleć – opinie komentujących są różne. Większość internautów popiera jednak takie rozwiązanie i pochwala zachowanie ojca piątki urwisów :

Smycz czy szelki, wszystko jedno. Moje dzieci kochały bawić się w psy, smycze im nie przeszkadzały, lubiły też lejce i zabawę w konie


Moja wnuczka ma autyzm i nie wyobrażam wyjść z nią na spacer bez szelek jak ktoś nie ma pojęcia do czego są szelki to niech nie zabiera głosu. I koniec w tym temacie


Niestety lepiej mieć na smyczy 2 m przed sobą niż 2 metry pod ziemią. Wczoraj 3 latek szedł z mamą z rękę nagle wyrwał się mamie i na pasy na czerwonym świetle, szczęście takie że auta jedne przejechały a drugie dopiero się zbliżały do przejścia. Matka nie mogła go dogonić.


(….) Nieraz jako kierowca byłam świadkiem jak nie maluch ale nastolatek potrafi ni stąd ni zowąd wtargnąć na jezdnie. Córce taka panienka wyskoczyła niemal pod koła. Zdążyła skręcić i wjechać w czyjś płot. Dzieci są nieprzewidywalne, nie mówiąc o tym, że nie są w stanie ocenić zagrożenia, odległości czy prędkości. Cóż, czasem i dorosłym przydałyby się smycze


Szelki bezpieczeństwa to cudowny wynalazek. Brawo. Ja osobiście też korzystałam z tego wynalazku przy swoich dzieciach. Chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. To jest tylko dziecko. Rola opiekuna jest zapewnić bezpieczeństwo dziecku.

Nie wszyscy jednak widzą to w ten sposób. W komentowanym wątku znajdziemy także głosy oburzenia i sprzeciwu:

Tak jasne bo auta są tak zaprogramowane żeby przejeżdżać po dzieciach beż smyczy. Nie popadajmy w skrajności


Jak się ma dobry kontakt z dzieckiem na co dzień, szelki zbędne.


Brakuje jeszcze tylko kagańca. Ciężko prowadzić dziecko za rękę?


Aż mnie dreszcze przechodzą, jak widzę dziecko na smyczy. To lenistwo rodzica.

Zdania ekspertów również są podzielone:

Obowiązkiem rodzica podczas spaceru jest śledzenie dziecka na tyle dokładnie, by smycz nie była mu potrzebna. Taka jest jego rola, jest przecież opiekunem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo malucha


Takie praktyki stosowane przez rodziców mogą negatywnie i trwale wpłynąć na psychikę dziecka.


Smycz ogranicza nie tylko swobodę ruchów, ale i prawo do własnych wyborów. Uniemożliwia rozwój kontroli ciała, a jednocześnie nie pozwala pracować wyobraźni, hamuje naturalną ciekawość świata. Jej używanie może też źle wpływać na samych rodziców.

Powiedzmy sobie jasno: rozumiem rodziców głęboko zaburzonych dzieci,, do których jest trudno dotrzeć, wytłumaczyć, że czasem posiłkują się tymi smyczami. Jednak czytając komentarze pod każdym takim artykułem można odnieść wrażenie, że większość dzieci jest zaburzona, bo rodzicom często jest tak wygodniej. Oczywiście bezpieczeństwo dziecka zawsze powinno być naszym priorytetem, jednak dziecko na szelkach wcale nie uczy się bezpiecznych zachowań. To jest takie zdjęcie z siebie odpowiedzialności. Bo rodzic trzyma koniec smyczy i może czytać wiadomości w telefonie zamiast uważać na dziecko, a maluch sobie biega, tylko że smycz zdejmuje odpowiedzialność z obojga. Jeśli chcemy nauczyć dziecko, żeby nie uciekało, to nie przywiązujmy go, bo maluch zapamiętuje, że może biec, póki długość smyczy go nie ogranicza, a w końcu będziemy musieli go z tej smyczy spuścić. Wtedy naprawdę może dojść do tragedii, bo dziecko pobiegnie przed siebie.

A Wy? Co o tym myślicie?

5 myśli na temat “Dzieci na uwięzi. Czyli słów parę o kontrowersyjnym gadżecie

  1. Hmm.. Po pierwsze, takie gadżety są niebezpieczne dla dzieci w zakresie rozwojowym. Wielu fizjoterapeutów zwraca uwagę na fakt, że takie szelki w przypadku, gdy dziecko uczy się chodzić, biegać, są bardzo niebezpieczne dla kręgosłupa i postawy. Nie mogę oceniać rodziców, czy robią dobrze czy źle bo każda sytuacja jest inna i takie szelki rzeczywiście mogą pomóc w przypadku dzieci chorych, z zaburzeniami itp. No ja bym chyba mojemu zdrowemu dziecku nie założyła szelek, bo cenię jednak bardzo jego wolność i prawo do odkrywania świata, nawet jeśli ma się to wiązać z upadkiem i poobijanymi kolanami. Dzieci uciekają na spacerach, zgadzam się, ale czy nie lepiej wypracować z dzieckiem pewne zasady nawet jeśli będzie to praco- i czasochłonne ? Czy rodzice w tych czasach nie idą trochę na łatwiznę? Może jeszcze jakieś kneble dla dzieci, które krzyczą w sklepie? No nie, nie przekonuje mnie to.

    Polubienie

  2. Widziałem w necie filmik jak pewna kobieta prowadziła swoje dziecko na „smyczy” i mam mieszane uczucia. Z jednej strony jeżeli dziecko jest nieposłuszne i ruchliwe to można zrozumieć tego typu metody, a z drugiej to jednak budzi nieco negatywne skojarzenia… Choć może to my, Polacy, jesteśmy nadmiernie przewrażliwieni…

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Raczej jestem przeciw, no chyba, że dzieciak jest nie do ogarnięcia i biega naokoło jak nawiedzony. Wtedy nie ma przebacz. Jednak takie szelki, zależnie do jakiego wieku stosowane, byłyby na 100% powodem wyśmiewania takiedo dziecka w przedszkolu/ na podwórku. Więc do traumy i uszkodzeń kręgosłupa (kiedy pociągniemy dzieciaka niczym na bungee), mamy jeszcze okrucieństwo rówieśników.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s