kontrowersyjne

Tamagotchi babies. Dehumanizacji ciąg dalszy.

Bycie dobrym rodzicem to nie bułka z masłem. To piękna i niezwykle wymagająca droga oraz pewnego rodzaju misja społeczna, pełna miłości oraz poświęcenia. To nie tylko wielka odpowiedzialność, lecz także ogromne wydatki. Być może właśnie dlatego kobiety coraz później decydują się zajść w ciążę. Zwłaszcza teraz, kiedy polski rząd wprowadza kontrowersyjne przepisy o rejestracji ciąż. Jednak wbrew pozorom ten post nie będzie miał politycznego zabarwienia. Tym razem pochylę się nad tematem rodzicielstwa w kontekście psychologii behawioralnej, rozwoju sztucznej inteligencji oraz wpływu obu tych czynników na przyszłość gatunku Homo Sapiens.

Zaznaczam, że we wszystkich przywołanych powyżej dziedzinach jestem laikiem. Pospolitym żółtodziobem, który od zawsze wyróżniał się ponadprzeciętną ciekawością świata i naturalną potrzebą poszerzania swoich horyzontów myślowych (tak na marginesie: najseksowniejszym i najbardziej atrakcyjnym organem u człowieka w moich oczach jest jego mózg).

Do opublikowania dzisiejszego wpisu przyczyniła się pewna notatka prasowa przypadkiem znaleziona w sieci. Temat wydał mi się na tyle ciekawy, że postanowiłam się nim z Wami podzielić. Otóż brytyjski ekspert ds. sztucznej inteligencji Catriona Campbell prognozuje, że za 50 lat jedna piąta ludzkości nie będzie się już decydować na prokreację, ponieważ dzieci zostaną zastąpione przez inteligentne boty wykupowane w ramach subskrypcji, z której w każdej chwili można zrezygnować. Kobiety nie będą więc musiały cierpieć w bólach, martwić się o życie i zdrowie dziecka, o to, czy donoszą szczęśliwie dziecko, które noszą pod sercem. Nie będą musiały drżeć z obawy, że ich potomstwo urodzi się upośledzone, zdeformowane, niepełnosprawne i pozbawione pomocy ze strony państwa. A nie czarujmy się: wszyscy doskonale wiemy, jak rząd PIS „troszczy” się o niepełnosprawnych oraz samotne matki. Spece od technologii z Metaverse na czele śpieszą na ratunek udręczonym kobietom, które nierzadko czują się jak inkubatory. Za około 25 dolarów miesięcznie, jak przewiduje pani Catriona Campbell, będzie można nabyć inteligentnego bota z zaprogramowaną osobowością dziecka, z którym będzie można wchodzić w relację. Oczywiście w dowolnym momencie taki bot będzie do wyłączenia, a subskrypcja będzie obowiązywała tylko tyle, ile życzy sobie jej nabywca. Reasumując: z realnego macierzyństwa, które często jest dla kobiet tylko ciężarem, będziemy mogli przerzucić się na rodzicielstwo wirtualne, które jest pod wieloma względami nad wyraz korzystne. Najważniejsze korzyści według pani Campbell przytaczam dla Was poniżej:



1. Każda matka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromnym wyzwaniem jest utrzymanie dziecka, zapewnienie mu jak najlepszych standardów życia. Wybierając subskrypcję na specjalnie zaprogramowanego bota, nie będziemy musieli się już martwić o poduszkę finansową, nie będziemy ponosić z tego tytułu tylu wyrzeczeń, brać kredytów itd.
2. Wiele par zmaga się z problemem niepłodności o różnym podłożu. Oferta Metaverse pomoże więc tym parom spełnić swoje marzenie o powiększeniu rodziny.
3. Skorzysta na tym nasza planeta. To jest bardziej „eko”.
4. Światu nie będzie groziło przeludnienie (no tak, to najbardziej palący problem globalistów….)
5. Wirtualne dzieci będą wyglądać jak ty i będziesz mógł się z nimi bawić i przytulać. Będą w stanie symulować reakcje emocjonalne, a także mowę, która będzie wahać się od „googoo gaga” po backchat, gdy dorosną”.
6. No i najważniejsze: jak cię wkurwi, z łatwością się go pozbędziesz – wystarczy anulować subskrypcję…

Temat jak sami widzicie – dość kontrowersyjny. Ja w każdym razie jestem na NIE!. Żaden hologram czy bot VR nie zastąpi bliskości maleńkiego bobasa w moich ramionach. Jego radosnego szczebiotu, wpatrzonych i ufnych oczu, płaczu czy dotyku. Dla mnie cały ten pomysł jest delikatnie rzecz ujmując poroniony. To kolejne narzędzie mające na celu zniszczyć wyjątkową i niezwykle głęboką więź, jaka łączy matkę z dzieckiem już od chwili poczęcia. Ten cały bot to według mnie sprowadzenie niewinnego dziecka do towaru, który w dowolnym momencie kupisz lub sprzedasz. To dehumanizacja w najgorszej postaci. To walka z prawem naturalnym oraz z samym Bogiem. Kolejny pomysł na biznes. Niestety kosztem rodziny…..


źródła:

https://www.theguardian.com/technology/2022/may/31/tamagotchi-kids-future-parenthood-virutal-children-metaverse?CMP=Share_AndroidApp_Other

https://legaartis.pl/blog/2022/06/03/ekspert-ai-mowi-ze-w-ciagu-50-lat-rodzice-wybiora-cyfrowe-dzieci-w-metaverse-zamiast-prawdziwych%EF%BF%BC/

https://spidersweb.pl/2022/06/rozwiazanie-problemu-przeludnienia-i-samotnosci-wirtualne-dzieci.html

5 myśli na temat “Tamagotchi babies. Dehumanizacji ciąg dalszy.

  1. Chyba nie wywołuje to we mnie wielkiego sprzeciwu. Ludzie mają teraz zwierzaki zaniast dzieci, bo chcą coś do przytulania i karmienia, ale nie mają ochoty na rodzicielstwo. Ludzie opowiadają się za seks-lalkami zamiast za posiadaniem prawdziwego partnera. Póki nie mordują ludzi, żeby zastąpić ich robotami, to mi to obojętne. Chyba jestem mało kobieca, bo nie znoszę dzieci i ich niezdarności- zawsze uciekam od dzieci na imprezach rodzinnych czy firmowych. Może kiedyś będę mieć własne, może nie, bo jakoś nadal mnie ta wizja nie przekonuje. Wydaje mi się, że z racji problemów z płodnością i coraz wcześniej ujawniającymi się śmiertelnymi chorobami u dzieci dzięki naszemu cudownemu środowisku, boto-dzieci będą niedługo jedyną opcją dla tych, co chcieliby się pobawić w rodzinę. Myślę, że nie zepsuje to wiezi matka-dziecko, bo ta więź, z racji bezpłodności będzie po prostu niemożliwa w przyszłości. A człowiek ma jakieś swoje zapędy ewolucyjne, więc musi wypełnić jakoś tę lukę.

    Polubienie

  2. W latach 30-tych XX wieku przewidywano, że za 50 lat każdy obywatel będzie sie poruszał prywatnym samolotem. Tego typu wróżenie z fusów przez osoby o których za rok nikt nie będzie pamiętał oparte jest na dramatycznym braku wyobrażenia jak żyją ludzie na świecie. Najwyraźniej do niektórych nie dociera, że sporo osób na naszym globie z różnych powodów nadal nie używa smartfona. Świat ludzi naprawdę nie kończy sie na Odrze.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Cóż, BurgundowyKangur sporo racji pisząc, że już teraz są ludzie, którzy wybierają seks-lalki i wirtualnych partnerów (Japonia) zamiast znaleźć prawdziwego partnera. Z tego powodu na pewno znajdzie się grupa ludzi, który wybiorą bota zamiast prawdziwego dziecka, bo to wygodne, tańsze i łatwiejsze… Mnie w tym tekście pociesza to, że tylko jedna piąta ludzkości (20%). Większość więc albo całkiem zrezygnuje z macierzyństwa (ojcostwa) albo wybierze to prawdziwe. Jak będzie – pokaże przyszłość, której pewnie nie doczekam – ale i świechna ma rację, że wróżenie z fusów nie zawsze się sprawdza, choć i są tacy futurolodzy jak Lem, którzy wiele przewidzieli.
    Osobiście jednak zgadzam się w 100% z Tobą, że nic nie zastąpi prawdziwego kontaktu z dzieckiem. Bycie przy porodzie moich pociech, to najpiękniejsze chwile, a radość jaką daje zobaczenie pierwszego kroku (kiedy to było?!), laurka na dzień Ojca, to coś czego nie da się opisać. Żadne zwycięstwo w grze komputerowej nie wnosi tyle radości, dlatego wierzę, że to doświadczenie, choć bywa też ciężkie i nieraz naznaczone porażkami, jest niezastąpione i takim pozostanie.
    Kto chce prawdziwie żyć, wybiera prawdę.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s