refleksyjnie

Zaprogramowani.

Długo nie pisałam, ale ostatni miesiąc był dla mnie niezwykle intensywny i burzliwy. Moja dalsza praca stała pod znakiem zapytania (drenowanie przędsiebiorców plus końcówka umowy), jednak wczoraj wszystko się unormowało i wyjaśniło. Na szczęście pracodawca zdecydował się przedłużyć ze mną współpracę, z czego bardzo się cieszę. Może nie jest to robota moich marzeń (szczęśliwy ten kto takową ma), ale ma jeden ogromny plus: bywa sporym wyzwaniem intelektualnym, a to pozwala mi się rozwijać. Biorąc pod uwagę kosmiczną drożyznę i bardzo niespokojne czasy w jakich przyszło nam żyć, jest się z czego cieszyć.

Rzadko pozwalam sobie na prywatę, jednak tym razem zrobię wyjątek od tej reguły, by móc podzielić się swoimi przemyśleniami. Niestety bardzo pesymistycznymi. Ale po kolei. Wczoraj było mi dane mieć „przyjemność” odwiedzenia placówki szpitalnej (Pooperacyjna wizyta kontrolna). Oczywiście bez maseczki na twarzy do gabinetu nie zajdziesz. Niechętnie, ale jednak założyłam tą szmatę. Jednak jak tylko zniknęłam z pola widzenia stróża – gestapowca, natychmiast ją zdjęłam. Zajęłam swoje miejsce w poczekalni. W kolejce na wizytę czekało oprócz mnie 7-9 osób (większość stanowili seniorzy). Oczywiście wszyscy potulnie siedzieli w maseczkach zabijając czas scrollowaniem komórki. Nic dziwnego. Nie dało się inaczej, gdyż kolejny gestapowiec warował jak pies przed drzwiami gabinetu i pilnował, by każdy swój symbol niewolnictwa miał na swoim pysku. Ja go nie miałam (jako jedyna) więc po kwadransie szpitalnej pani żandarm puściły nerwy i naskoczyła na mnie. Założyłam to gówno na twarz, ale celowo nieprawidłowo (zakryłam tylko usta). Nie wystarczyło. Założyłam ją więc poprawnie informując zasraną sanitarystkę, że po wyjściu z gabinetu zażadam od niej jej dane osobowe celem złozenia pozwu. Dziwnym trafem – jak opuściłam gabinet tej wyszczekanej s*ki już nie było. 🙂 Czyżby raczyła w końcu zająć się pracą zamiast podpierać ściany? A może strach ja obleciał, bo zrozumiała, że jestem do tego zdolna?.

Choć rozmawiałam z sanitarystką spokojnie i z szacunkiem przedstawiając aktualnie obowiazującą literę prawa, pani gestapowiec (tak ja nazwijmy) niczym mantrę głosiła swoją nowa religię pod nazwą rozporządzenie. Dostała ode mnie wykładnię prawa (tak, znam ja) i kilka pytań na inteligencję. Dla tej pani to było jednak zbyt trudne. Zjechali mnie takze inni pacjenci, którzy na mój spokojny a zarazem stanowczy komentarz o pozwie przeciw sanitarysce (nie blefowałam, mówiłam serio) zaczęli grozić mi dokładnie tym samym: pozwem. Nie ruszyło mnie to w ogóle z jednego prostego powodu: tych ludzi zwyczajnie nie stać na prawnika. To groźby bez pokrycia. Nie mają za grosz pojęcia, jakie to generuje koszty. Ja owszem. Widząc gwałtowne reakcje tych ludzi, w pewnym momencie dałam za wygrana. Z głupim nie wygrasz. Idioty nie przekonasz. Zrozumiałam, że ci ludzie wybrali ślepe, niczym nie uzasadnione posłuszeństwo i niewolnictwo. Sami odebrali sobie prawo do respektowania przez władze swoich praw i wolności gwarantowanych na mocy Konstytucji. Pozwolili, by to rząd i media mówiły im, co maja robić i co maja myśleć. Psychologia tłumu (kto wie, ten wie). Ci ludzie porzucili wszelkie zasady oraz zdrowy rozsadek. Zastraszeni, zmanipulowani i zaszczuci przestali samodzielnie myśleć. Zostali zaprogramowani. Stali się wyznawcami nowej religii o nazwie COVID-19. Krótko mówiąc – poddali się.

Zakończę ten post w nietypowy sposób. Potraktujcie to jako mój prywatny MANIFEST. Nie oczekuję, że się pod nim podpiszecie. Że myślicie podobnie. Moim małym marzeniem i jedyną intencją tego posta jest to, by przynajmniej część z Was, drodzy czytelnicy, skłonić do zatrzymania się , do krótkiej refleksji:

„Chcemy Twojego dobra” – manifest

Tej bajeczki słuchamy już trzy lata. Generalnie lubię bajki. Z wielu można wyciągnąć naprawdę ciekawe wnioski i życiowa lekcję. Przykład? Choćby historia Czerwonego Kapturka, który uwierzył wilkowi w przebraniu babci. Chyba pamiętacie, jak to się dla niego skończyło?. Warto to sobie przypomnieć. Tym bardziej, że ta dziecięca opowieść jest wciąż aktualna. Dlaczego? Bo rządzą nami wilki w babcinym przebraniu. Mówią nam, że wszystko co robią (nie tylko o pandemię chodzi) jest działaniem „dla naszego dobra”. Ale czy Ty, drogi czytelniku, możesz powiedzieć, że żyje ci się dobrze w swoim kraju? COVID, wojna, zajebista inflacja, padające biznesy, samobójstwa dzieci, kryzys wiary, rozpadajaae się rodziny, coraz większe ubóstwo, widmo blackoutu, głodu oraz zimna… Czy naprawdę uważasz, że to jest dla Ciebie dobre?
To wszystko rozgrywa się dzisiaj na twoich oczach.

Ja zbawiennego eliksiru nie wzięłam. Nigdy nie byłam szczepiona na cokolwiek. Mimo to, mam się bardzo dobrze.
Jakim to cudem? To bardzo proste: po prostu dbam o siebie i o własnego Ducha.
Nikomu nie daję przyzwolenia na to, by dyktował mi co mam myśleć, jak postępować, co czuć, a czego nie.
Zwłaszcza medialnej propagandzie. Omijam ją szerokim łukiem.
Dzięki temu kontroluje swoje emocje oraz umysł.
Jestem wewnętrznie wolna.
Dlaczego? Ponieważ jestem świadoma, że manipulacja i socjotechnika, której jesteśmy poddawani od trzech lat, karmią się tylko naszym LĘKIEM.
Dlatego własnie z każdej strony nas straszą.
Covidem, Putinem, pustymi półkami, brakiem węgla, widmem głodu.
Znam dobrze te mechanizmy, gdyż ten obszar wiedzy zawsze mnie interesował.
Wiedza daje WOLNOŚĆ.
W moim sercu zwyczajnie nie ma miejsca na strach, gdyż zwyczajnie WIEM, jak to DZIAŁA.
Znam zasady tej GRY. Znam każdy akt tego globalnego spektaklu.
Poza tym wierzę w Boga.
Jego WSZECHMOC, BEZWARUNKOWĄ MIŁOŚĆ, OPIEKĘ oraz SPRAWCZOŚĆ.
Jemu oddałam pełnię władzy nad moim życiem.
Jemu zaufałam i wiem, że nie zawstydzę się na wieki.
I tylko ON zdecyduje, kiedy mnie wezwać do siebie.
Bo tylko ON ma do tego prawo.
Nawet jeśli zapłacę za swoją postawę najwyższą cenę, trudno.
Przynajmniej zginę z godnością, wewnętrznie wolna, wierna Bogu i wyznawanym wartościom.
Jedyne czego się boję to utrata Zbawienia.
Reszta i tak przeminie.

PS. : Od trzech lat nasze życie i zdrowie regulują rozporządzenia.
W związku z tym pytam się Was:
Czy jeśli w rozporządzeniu rządu znalazł by się zapis pt. „powinieneś skoczyć z 14 piętra , j*bnąć głową w beton i dać nam całe swoje mienie” – zrobiłbyś to?

Reklama

15 myśli na temat “Zaprogramowani.

  1. Piszesz o tym, że kontrolujesz swoje emocje i że jesteś zdrowa. Tymczasem wykłócasz się z ludźmi w kolejce do lekarza. Na dodatek wykłócasz się o kawałek tkaniny, którą zakłada się na twarz (jeśli się ją ma … antyszczepionkowcy nalegają, że mają mordy, ale to ich sprawa) w sytuacji społecznej, potem zdejmuje, i po tym fakcie myje ręce. W związku z tym, sama rozumiesz, nie traktuję Twojego wpisu z powagą.

    Polubienie

    1. Masz takie prawo. Nie o szmatę tu chodzi, a o łamanie prawa. Każdy prawnik i w miarę ogarnięty obywatel doskonale wie, że Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym. Jeśli akty niższego rzędu stoja w sprzeczności z konstytucją (a w tym wypadku tak jest) – owe „rozporzadzonka” nie są wiążące i nie mam obowiązku się do nich stosować. Tylko tyle i aż tyle. Godząc się na to w pewnym sensie daje innym przyzwolenie na dalsze łamanie prawa. Kumasz? Jak watpliwości – odsyłam do pierwszego lepszego prawnika.

      Polubienie

      1. Mieszkam w innym kraju, w którym przepisy antycowidowe były znacznie surowsze (to a propos „kumam” – kumam całkiem nieźle, zamiast przez 2 lata histeryzować, rozpoczęłam kolejne studia). Uważam, że ludzie w kolejce nie powinni Ciebie zaczepiać. Możesz mieć przecież astmę, albo zaburzenia psychiczne – dla mnie, czy dla urzędników w Irlandii jest oczywiste, że 1) astmy i 2) zaburzeń psychicznych nie widać, a masz wówczas prawo nie nosić maseczki. Jeśli natomiast pkt. 1 lub 2 nie ma dla kogoś zastosowania, a taka osoba idzie bez zastosowania środków ostrożności do zamkniętych pomieszczeń, gdzie obok może przebywać ktoś po lekach immunosupresyjnych, to określa dla mnie poziom tego człowieka.

        Polubienie

        1. Od kiedy to człowiek bioracy środki immunopresyjne czeka w kolejce u neurologa? To jest raz. Dwa – wszystko jest kwestia danego studiów. Zakładam – tylko i wyłącznie na podstawie komentarza – że nie są to ani studia medyczne, ani tym bardziej prawnicze. Zgadłam? Po trzecie. Nie wiem jak to wygląda w Irlandii (przyznaję), ale studia w PL nie gwarantują niczego. Gdyby bowiem tak było, to wykształceni młodzi ludzie po dwóch kierunkach studiów nie kończyli by na kasie w biedrze. Nie sadzisz? I wreszcie najważniejsze. Dyplom to nie wszystko. Nie on określa wartość i jak to mówisz „poziom” danej osoby, ale doświadczenie, umiejętności, kreatywność, a przede wszystkim samodzielne myślenie. Tyle w temacie.

          Polubione przez 2 ludzi

  2. Zabawne, że za hasłem „Chcemy Twojego dobra” często kryje się próba ograniczenia wolności wyboru. Wszyscy, na czele z politykami, chcą naszego dobra, tyle że to chcenie nam na dobre nie wychodzi. To moje życie, chcę sam o nim decydować, a nie podążać potulnie za stadem baranów które dało się zmanipulować.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Widzę, że „jeszcze Polska nie zginęła” mając takie córki jak Świechna i Joanna. Popieram Was obie, bo obie chyba macie rację. Próbuję sobie wyobrazić sytuację odwrotną, t.j. gdyby w poczekalni wszyscy byli bez masek, ale z widocznymi sygnałami zakażenia, czy wtedy, Ty jako jedyna zdrowa, sama byś założyła maskę?
    Co do prawników to wypada zauważyć – mimo, że jestem/byłem jakoś powiązany z tą grupą zawodową – że każdy mniej więcej kumaty absolwent prawa może z łatwością znaleźć kilkanaście argumentów „za i przeciw”. To tylko kwestia nakładów finansowych.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Maseczka sama w sobie ani trochę mi nie przeszkadza i nie rozumiem, jak ludzie na nią marudzą, że nie mogą w tym oddychać, kiedy ja w laboratorium siedzę tak 8 godzin, plus w papierowo-plastikowym skafandrze, z kapturem, i w dwóch parach rękawiczek. Ale maseczka jako głupie rozporządzenie, które nie rozwiązało problemu, a większość ludzi nosiło tę maseczkę bardziej w funkcji dekoracyjnej, to już mi przeszkadzało. Jestem bardzo nieufna co do polityków i ich rozporządzeń, bo to nie są ludzie, którym zależy na naszym dobrobycie. Co to, to nie.
    Zupełnie się nie zgadzam z częścią wpisu na temat boga, bo bóg, bez kreatywności człowieka w rozwiązywaniu problemów, zgarnąłby nas z tego świata o wiele szybciej niż żyjemy teraz. Myślę, że to nasze i myśli i niezłomna wiara, że wszystko będzie dobrze, trzyma nas przy życiu, a nie bóg.
    Ogólnie koronowe zasady były totalną parodią- stanie w kolejkach 2 metry za kimś, kiedy gościu z równoległej kolejki mógł być tuż obok mnie. 10 000$ kary dla przedsiębiorców za zmuszanie do pracy w biurze, zgłosiliśmy nasz zakład pracy na policję, policja zadzwoniła do szefa i uwierzyła, że wszyscy pracują z domu, a biuro pełne po brzegi. Musiałam zasuwać na rowerze do pracy przez pół roku, bo aby zmusić pracowników do zostania w domu, zlikwidowali autobusy. Koleżanka z pracy, obok której siedzę 8 godzin w biurze, nie mogła mnie do pracy podwozić, bo osoby z „różnych domostw” miały zakaz przebywania w tym samym samochodzie. W parkach policja sprawdzała ludziom poziom kawy w kubkach, żeby zdecydować, czy ściągnięta maseczka jest w tej chwili uzasadniona, czy jednak kawy jest za mało i wcale jej nie piją. Cud, że głupota nas jeszcze nie zabiła, bo bardzo niewiele nam brakuje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. U mnie maseczka akurat znaczenie ma spore. TK głowy wykazał polipy w nosie; jakąś przemieszczającą się maź w kierunku sitowia, co w połączeniu z moją padaczką może doprowadzić mnie nawet do utraty życia. Ale kogo to k*** obchodzi? Jak to powiedziała saniarystka? „Jak wszyscy to wszyscy”.

      Polubienie

      1. Nie mogą Ci podpisać jakiegoś zwolnienia od tego? Maseczka jest ok dla zdrowych, choremu wszystko szkodzi, jak np mojej nodze szkodzą głupie spodnie przez zły przepływ krwi.
        U nas korona się chyba znudziła, od października wchodzi zero samoizolacji jak się złapie koronę. Zrównali ją z przeziębieniem w końcu, po tylu latach!

        Polubione przez 1 osoba

        1. Pytałam neurologa. Nie widzi sensu, ani takiej potrzeby. Zostaje poprosić alergologa. Oczywiscie PRYWATNIE. PS. Akurat polipy zajęły mi (jak co sezon) obie dziurki. Cala noc w dupe. Napad za napadem, ciśnienie 145/105. No ale nasi medycy wiedza lepiej, co jest dla mnie „dobre”. NFZ powinno sie juz dawno zdelegalizować. To patologiczna instytucja.

          Polubienie

  5. Można się wściec (niestety też tak czasem mam)… ale chyba szkoda zdrowia na te wszystkie bioroboty, które udają, że są ludźmi. Wiadomym jest też to, że walcząc (obojętnie z czym i z kim) oddaje się przeciwnikowi swoją energię. W związku z czym samemu się jest cholernie stratnym. Tak jak walenie grochem o ścianę, kiedy zaprogramowana jednostka/obiekt i tak nie posłucha, bo bardzo głęboko śpi. Lepiej tę energię złości przetrasformować na coś bardziej pożytecznego. Szkoda dowalać swojemu organizmowi i nastrój potem strasznie zje***y. Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. „Trzeba być dobrej myśli, bo po co być złej?” jak powiedział kiedyś nasz wizjoner, a może jasnowidz Stanisław Lem. Trzymaj się Joanno i olej to, na co nie masz wpływu, a zadbaj o to, na co masz. Chroń swoją energię! A przestaną Cię męczyć te ciemne, nieprzyjemne moce. Bo czasem trzeba odpuścić, by pójść dalej… Powodzenia 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  6. A czy zamiast sie denerwowac nie lepiej poszukac jakiegos efektywnego rozwiazania?czy lekarz nie moze wydac Pani zaswiadczenia,ze z powodu Pani choroby moze Pani byc zwolniona z noszenia maseczki?Ile ludzi tyle opinii.Mieszkam w innym kraju i ludziom nie sprawia klopotu zakladanie maseczek,ale oczywiscie Pani ma swoje zdanie i ma Pani do tego prawo.Tak naprawde nie wiemy,czy maseczki szkodza,pomagaja,czy sa dobre dla naszego zdrowia.Kolejkowicze maja racje i Pani ma racje.Szkoda zdrowia na takie spory…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Konstruktywne rozwiązanie? Jedyne jakie mi się nasuwa to.. korupcja. Wizyta prywatna, daje lekarzowi odpowiednia ilość $ i bez problemu dostaje spory zapas leków, kompleksowe badania i dowolne zaświadczenia „od ręki”. Próbowałam wydębić zaświadczenie od neurologa (NFZ), ale najwyraźniej uznał, że „jestem za zdrowa”, że „to nie ma sensu, bo wszystko idzie ku całkowitemu zniesieniu obostrzeń (w tym masek). O naiwności!

      Polubienie

      1. Tak to przykre,ze jesli zaplacimy to mozna zalatwic wszystko,jest to brak dobrej woli ze strony Pani lekarza i wrednosc,ze nie chce wydac zaswiadczenia…dla rzadu wszyscy ludzie sa zdrowi,wystarczy spojrzec na przydzielanie rent,liche refundacje.Tak Polska nie jest krajem dla ludzi,ktorzy maja choroby przewlekle…

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s