refleksyjnie

Oblicza miłości (cz.1).

***

Ona…

W oczach mężczyzn – niezwykle atrakcyjna, pociągająca. Zazwyczaj ubrana w dżinsy, sweterek (bądź cardigan ) i wygodne buty na niezbyt wysokim obcasie. Włosy rudawe, kręcone, luźno upięte w kok. Sprawiała wrażenie wycofanej, nieśmiałej, zamyślonej… Singielka, coraz bardziej pogodzona ze swoim losem, choć czasami tęskniąca jeszcze za miłością….W końcu któż z nas nie pragnie kochać i być kochanym? Codziennie jej Alter – Ego mówiło do jej serca: „Kobieto, daj spokój. Faceci to dranie. Ich nie należy kochać. Oni nie są zdolni do uczuć wyższych. To egoiści ” (..)

Rzeczywiście – nie miała szczęścia do mężczyzn. Swą pierwszą miłość poznała na ULICY. Pewnego razu, wracając do domu – została potrącona na jezdni przez motocyklistę, który pozostawił ją samej sobie uciekając z miejsca zdarzenia. Jednak ktoś zauważył całe zajście i wezwał karetkę. Jej wybawca odwiedził ją kilka razy w szpitalu. Tak się zaczęło. Dzieliła ich odległość, więc pisali do siebie. Z czasem zaczęli się odwiedzać w weekendy. Trwało to kilka miesięcy. Było pięknie, dopóki nie zaczął naciskać na seks. Ona jednak uparła się, że chociaż go szczerze kocha – zachowa dziewictwo do ślubu. Jak można się łatwo domyśleć – jemu ten pomysł się nie spodobał. Kochał ją, ale niestety nie wytrzymał. To był jego jeden jedyny skok w bok, który zakończył się bliźniaczą ciążą jego kochanki oraz ślubem.

Drugiego poznała w swojej pierwszej pracy. Był miły, zawsze uśmiechnięty, otwarty, wzbudzał zaufanie. Pomagał, gdy zepsuł się komputer (w końcu był informatykiem). Zostawiał pod jej  nieobecność w biurze anonimowe liściki, wyznania przyjaźni, miłości. W końcu zaczął ją śledzić, nachodzić, wydzwaniać, grozić. Twierdził, że nikt jej nie kocha i nie pokocha tak jak on. Mało tego: nikt poza nim nie ma do niej żadnych praw . Ona bała się własnego cienia. Koleżanki zazdrościły jej takiego adoratora , znały bowiem tylko jedno jego oblicze. Przeżyła prawdziwy koszmar. W końcu zgłosiła jednak sprawę na policję i dał jej spokój. A kiedy wydawało jej się, że los się do niej uśmiechnął – okazało się, że była jedną z wielu. Wtedy przysięgła sobie, że już nigdy się nie zakocha. Nie zaufa…. Aż w końcu pojawił się ON.

 

ON…

Mężczyzna w jej wieku, po przejściach, który przysiągł sobie dokładnie to samo. Dość atrakcyjny, wysoki, niebieskooki. Miał w sobie to „coś”, co trudno do końca zdefiniować, a co przyciągało do niego kobiety. Z żadną nie był dłużej niż miesiąc. Traktował kobiety, jak myśliwy upolowaną przez siebie zdobycz. Zdobywał i porzucał. Gdy jakaś kobieta go pokochała, gra w króliczka dobiegała końca. Znajomość także. On nie lubił jak kobieta była łatwa. Pociągała go sama gonitwa, zdobywanie, zabawa, seks. Nie obchodziły go żadne związki, żadne wchodzenie w układy partnerskie. Ślub? Nigdy w życiu! Nie miał zamiaru uczynić ze swojego życia piekła , jak jego matka, która poślubiła jego ojca – alkoholika. Do pewnego momentu nawet im się układało. Jednak kiedy ojciec stracił pracę – zaczął ostro popijać. On miał wtedy 6 lat. Ojciec szybko wpadł w ciąg, totalnie go wzięło. I zaczęło się. Awantury, przychodzenie nad ranem, bicie, groźby, wzywanie policji od czasu do czasu. Jak miał piętnaście lat – postawił się ojcu, pobił go – w obronie matki oraz własnej. Były momenty, kiedy ojciec zapewniał: obiecuję, zmienię się, pójdę na odwyk, przestanę pić, znajdę pracę. Kończyło się jak zwykle: po każdej rozmowie o pracę – jego ojciec przychodził schlany. A ON? coraz częściej nocował poza domem, u kumpla lub kolejnej kochanki.(…)

Któregoś dnia, z głupoty i nudów wszedł na czat. Wymyślił sobie ciekawy nick i czekał na rozwój wydarzeń nie spodziewając się, że znajdzie się jakaś głupia, która do niego napisze. Znalazła się. Singielka o rudawych, kręconych włosach, tęskniąca za miłością. Księgowa…Wymienili się numerami, umówili przed pewną kawiarnią, gdzie ku wzajemnemu zaskoczeniu spędzili razem kilka godzin.Trudno im było się pożegnać. A przecież obiecywali sobie, że już nigdy…Ale serce nie sługa. Strzała kupidyna trafiła w oba serca. I wtedy zaczęły się schody. Bo ona była z tych kobiet, które pragną i kochają za mocno. On natomiast nigdy nie poznał, czym jest naprawdę miłość. Mając wszystkie swoje złe doświadczenia z kobietami – zaczął grać na jej emocjach, sprawdzać, testować. Uderzał w jej słabe strony. Strzały były celne i bardzo bolesne. Co jakiś czas przybierał maskę faceta kochającego, opiekuńczego, do rany przyłóż, by przy następnej okazji zadać cios. Odwoływał spotkania, tworzył niestworzone historie, jak to jakaś inna chciała go uwieść, ale on taki kochający, taki wierny. Komplementował przy niej urodę i powab innych kobiet, co jest czymś nie do wybaczenia. Dochodziło coraz częściej do kłótni i cichych dni (jego zdaniem to ona była oczywiście wszystkiemu winna: bo zazdrosna, na smyczy trzyma, czepia się).

Mijały miesiące. Im bardziej On był okrutny, tym więcej miłości Ona mu dawała. Służyła mu przede wszystkim radą, obecnością, emocjonalnym wsparciem. Mówiła mu od czasu do czasu, jak bardzo go kocha i że dla niej jest kimś naprawdę wartościowym. Że jest dumna z takiego mężczyzny. On nie dawał wiary słowom. Ona natomiast zaczęła łapać doła. Zdawała sobie coraz bardziej sprawę z tego, że ten związek jest bez sensu, bez żadnej przyszłości. Jednak nie potrafiła tego przerwać. Nie miała w sobie dość siły. Poza tym Ona naprawdę wierzyła, że jej miłość może odmienić jego serce, sposób w jaki ją traktował. Z każdym dniem miała coraz mniej chęci i sił , by walczyć o niego. Zrozumiała, że nie da się kochać za dwoje. Sama miłość to za mało. Postanowiła to zakończyć. Stwierdziła: lepiej utracić miłość , niż szacunek do samej siebie (…).

Pewnego dnia umawia się z nim do centrum handlowego na wspólne zakupy (choć niczego tak naprawdę nie zamierza kupować). Rozmawiają na różne tematy. W pewnym momencie On rzuca jeden z tych swoich żartów, które wcale nie są zabawne. Z trudem powstrzymuje się, żeby mu nie odbić piłeczki. Oddycha szybko. Jest wzburzona. Usiada na pobliskiej ławce. On także. Wtedy Ona spokojnym, ale zarazem stanowczym głosem oświadcza mu: TO KONIEC. On nie bierze tego na poważnie. Takie „jazdy” (tj kłótnie i ciche dni nawet do tygodnia czasu) mieli często. Ale ona podnosi się z ławki, a On rozumie, że tym razem Ona nie żartuje. Ona naprawdę odchodzi.

O miłości można by mówić wiele. Często jej poszukujemy, a ona przychodzi ukradkiem, z zaskoczenia i często nie w porę. Tak właśnie było w przypadku tych dwojga. Zadała obojgu wiele cierpienia. Wywróciła ich życie do góry nogami. Jednak obojgu dała bardzo cenną lekcję: on zrozumiał, że choć ciężko znaleźć swoją bratnią duszę, jest to możliwe. Jest inna miłość niż ta wyniesiona z rodzinnego domu, która pełna była alkoholu, przemocy, lęku, poniżania, wstydu i bólu, którego nie da się wypowiedzieć. Ją ta niespełniona miłość nauczyła, że nie da się kochać za dwoje i że nie warto dawać wszystkiego na tacy. Tak wielka otwartość i dawanie siebie tej drugiej osobie  jest bardzo ryzykowna, gdyż czyni nas bezbronnym, naraża nas na zranienia. By móc budować zdrowe i trwałe relacje, trzeba zacząć od pokochania samej siebie. To prawda, że nasze uczucie może zostać nie odwzajemnione. Jednak mimo wszystko – warto kochać.

***HISTORIA OPARTA MA FAKTACH. WPIS POCHODZI Z MOJEGO BLOGA NA ONET.PL

45 myśli na temat “Oblicza miłości (cz.1).

  1. Ja obecnie na temat miłości nie chcę się wypowiadać, nawet o niej myśleć obecnie nie chcę, pod koniec zeszłego roku tak oberwałem w serce,że jeszcze do tej pory pobolewa… Ale tobie z serca życzę wszystkiego najlepszego i trzymam kciuki, każdy potrzebuje miłości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pamiętam, pisałeś o tym. Czas leczy rany. Uleczył moje zadry – pomoże także tobie. :). Przekonasz się: jeszcze będziemy szczęśliwi! 🙂 A życie bez miłości – to nie życie. Paradoks miłości polega m.in. na tym, że z jednej strony jej pragniemy, a z drugiej się jej boimy….

      Polubione przez 1 osoba

        1. Lepiej czekać wiele lat na tą właściwą, dojrzałą osobę, niż wiązać się z pierwszą dziewczyną z brzegu i po raz kolejny przeżywać rozczarowanie i frustrację. Okres oczekiwania można dobrze wykorzystać. Na przykład na analizę własnych porażek i określenia własnych uczuć, potrzeb, pragnień itp. Wtedy łatwiej nam będzie znaleźć kogoś do nas podobnego, naszą bratnią duszę. :). Ja wierzę, że każdy z nas gdzieś taką ma :))

          Polubione przez 1 osoba

  2. Wiele jest ludzi ,może nawet zbyt wiele?
    Spotkać Człowieka to już troszkę trudniej. Kogoś kto aż chce zrozumieć kogoś poza Sobą!
    Może to już, albo jeszcze przed Tobą, ale spotkasz. Ktoś taki jak Ty nie wybierze Surogata☺

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie bardzo wiem czy należy ale potraktuje to jak komentarz do opowieści a nie rzeczywistości.
    Typ pierwszy – jeśli to był, wx co wątpię pierwszy raz to nie bylby ostatni. Typowy samiec, którego prowadzi jego ego, a to mówiąc oględnie jest skoncentrowane w jednym miejscu ciała. Wbrew pozorom nie ma takich aż tak wielu. Większość to raczej nieudacznicy😁 jak im ktoś niev położy się do łóżka to nie zrobią nic!
    Typ drugi, najgorszy, chce POSIADAĆ, mniej ważne kogo! Czy zadowoli się jak będzie posiadał? Wątpię!
    Najgorsze jest to że jeśli przed pierwszym są szanse na bycie człowiekiem to drugi tych szans nie ma.
    Nigdy nie zrozumie podstawowej sprawy. Miłość to nie jest branie i posiadanie. Miłość jest dawaniem, przede wszystkim ! Chęcią oddania siebie samego, też braniem, ale tego co jest Tobie dawane. Nie zbieraniem i wyrywaniem! Nigdy!
    Typ trzeci jest podobny do drugiego, on musi być tym który gra. A Miłość to nie jest instrument jednoosobowy. To nawet nie jest gitara prowadząca.
    On jest z tych co grają całe życie, może sam byłbym taki (?), gdyby nie okoliczności?
    Nie dojrzałe nigdy!
    A Ty , choć nie znam Ciebie dobrze, wydajesz się osobą dla której życie ułożyło się wbrew pozorom bardzo dobrze. Pomysł co by było gdybyś nie przeżyła tego co przeżyłas. Gdyby nie ten „jedyny raz” tego z ulicy?
    Wiem że czasem trudno czekać, lecz potem okazuje się że było warto☺
    Zawsze!
    Przepraszam, ale to tylko komentarz do takiej historyjki😜

    Polubione przez 1 osoba

    1. Coś w tym jest faktycznie. Jak dotąd – trafiałam na wymienione przez ciebie osobniki płci męskiej – osoby, które totalnie nie wiedzą, czym jest miłość, mieli jej wykrzywiony obraz lub zwyczajnie do tego uczucia i stanu ducha zwyczajnie nie dorośli. Życiowe doświadczenia pokazały mi moje błędy; pozwoliły mi także dorosnąć. Dojrzeć to tego wspaniałego uczucia.OBECNIE jest w moim życiu ktoś niezwykły pod naprawdę wieloma względami. Dobrze się rozumiemy, mieliśmy wiele identycznych doświadczeń z płcią przeciwną. Jeśli więc wzajemnie będziemy się starać i bardziej dawać siebie niż tylko brać, wówczas będzie dobrze 🙂

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Dokładnie to ma Ciebie spotkać.
        Co do ostatniego przypadku …., a zresztą szkoda tracić czas. Masz tyle do przeżycia! Zazdroszczę? Chyba nie ,ciesze się choć wcale Cię nie znam☺

        Polubione przez 1 osoba

        1. Czasu straciłam dość….choć może jednak nie?…w końcu gdyby nie wcześniejsze życiowe porażki- nie byłabym dzisiaj taką, jaka jestem. Porażka to nic przyjemnego, jednak najlepsze lekcje w życiu przynoszą człowiekowi te trudne chwile….

          Polubione przez 1 osoba

          1. Czas? Nie sądzę abyś straciła. To wszystko zależy jak Ty na to patrzysz.
            A jako skrajnosć- wolałabym być po drugim, trzecim rozwodzie?
            Pozdrawiam Anię z zielonego wzgórza i kotki☺

            Polubione przez 1 osoba

  4. Hallelujah, sister! WARTO! 🙂 Warto nieraz przejść przez te różne nieprzyjemne rzeczy, niż nie mieć zupełnie takich doświadczeń.Bo każde z nich uczy nas czegoś o sobie.

    Polubione przez 1 osoba

  5. „Mam dla ciebie tyle, ile masz dla mnie”. To moja zasada życiowa od dłuższego czasu i tego się trzymam. Zmagania damsko-męskie uznałam za stratę czasu i energii. Są przecież jeszcze inne miłości w które warto zainwestować. Ja nie umiem być uległa, a kompromis wyobrażam sobie zupełnie inaczej niż większość ludzi. A mężczyźni? Czasem bywają super, ale jako przyjaciele, nie jako partnerzy. zaraz wychodzi z dziada egoista. Małpy przecież nie wychowasz. Małpę możesz co najwyżej nauczyć sztuczek.

    Polubione przez 1 osoba

            1. Powiem tak: jeśli z jakiegoś powodu kobieta ciągle trafia na tych „złych” , to traci nadzieję, wybiera inne miłości i/lub gorzknieje. No bo ile można znosić niepowodzeń, złego traktowania, kłamstw, zdrad, poniżania, ignorowania naszych uczuć i potrzeb itd.? Też się na mężczyzn całkowicie zamknęłam….aż do czasu.

              Polubienie

              1. Zapewne macie powody☺ale nie rację, prawda☺?
                I nie o to chodzi kto jakie ma doświadczenia osobiste, tylko o podstawową wiarę w Człowieka ☺
                Pozatym trudno uwierzyć w to że wybor nie zależy od tego kto wybiera☺

                Polubienie

            1. Nie widzę potrzeby udowadniania że nie każdemu psu burek na imię. Chodziło mi tylko o sztandarowy „szowinizm męski”, który jest na sztandarach i słusznie gdy mężczyzna uogólnia jakieś kobiece negatywne przypadki na wszystkie kobiety.
              To jest nieuczciwe.
              A jeśli chodzi o wzajemne damsko-meskie stosunki to po obu stronach można by doszukać się wiele złego.
              To jednak nie powód abym np. Obrażał wszystkie kobiety bo jedna czy kilka okazały się, delikatnie to nazywając, niegodne!
              I tyle! Po prostu tylko zauważyć ŻE LUDZIE,RÓWNIEŻ TA GORSZA I BRZYDSZĄ CZEŚĆ NIE JEST SPOD JEDNEGO SZABLONU☺

              Polubione przez 1 osoba

              1. Oczywiście, że nie jest! Ale czy dlatego mam tracić czas na poszukiwanie wśród takiej ilości troglodytów jednego, który jest gotów uznać, że kobieta to w gruncie rzeczy taki człowiek jak mężczyzna, kiedy życie jest takie piękne i pełne fascynujących zdarzeń? I nie ma czegoś takiego jak gorsza i brzydsza, czy lepsza i piękniejsza płeć. Ludzie dzielą się tylko na mądrych i głupich, Niezależnie od płci.

                Polubienie

                1. Jeśli chodzi o zalety płci pięknej to wybacz, ale ma swoje zdanie.☺ Zostalem wychowany przed czasami Kazi Szczuki wiec nabiałem przekonaniem źe Kobiety są piękne i delikatne. Bywają też głupie, masz rację, ale to ocena subiektywna tak samo jak z urodą 😊
                  Co do Twego czasu to ,też wybacz ☺, Twoja sprawa!
                  A jeśli chodzi o uproszczenia i stygmatyzacje ,oraz uogólnienia to już raczej PROBLEM! Zresztą też Twój!

                  Polubienie

                  1. Ale na jakiej podstawie oceniasz to jako problem? Bo ludzie muszą żyć w parach? Czy dlatego, że źle oceniam większość płci przeciwnej? Oceniam jak widzę. Ponadto uważam, że jest w tym sporo winy kobiet, ale nie będę się tu rozwodzić co, jak i dlaczego. Ja tu nie mam problemu więc wybacz – jednak nie mój problem! Jako kobieta – nie chcę być oceniana jak ozdoba faceta. Być może dlatego, że mam inne ważniejsze zalety.

                    Polubione przez 1 osoba

                    1. Twoje zalety to też Twoja sprawa☺a problem jest Twój, a że nie potrafisz się z tym zmierzyć to jeszcze większy problem,ale też Twój. Ludzkość przetrwa😁mam nadzieję?

                      Polubienie

                    2. Ludzkość przetrwa, moje geny także, choć wydaje mi się że czasem za bardzo nam się wydaje że mamy obowiązek wobec ludzkości. Mówiąc poważnie gdybym wiedziała co mogę przekazać wraz z genami, z pewnością bym nie ryzykowała. I w dalszym ciągu nie zgadzam się na szukanie problemu tam, gdzie go nie ma. Tylko ja mogę stwierdzić czy coś mnie uszczęśliwia, czy stanowi problem. Nikt inny, bo wbrew pozorom nie da się wejść „w czyjeś buty”. Reszta to tylko kiepskie próby pseudo- psychoanalizy 🙂 A moje zalety, to nie do końca moja sprawa, bo jednak społeczeństwo wiele dzięki nim zyskało swojego czasu.

                      Polubione przez 1 osoba

                    3. Nie chcesz zrozumieć sedna problemu. Mnie jest obojętne czy jesteś z kimś, z kim jesteś i czy to Twój wybór! To wszystko jest Twoja sprawą.
                      Natomiast nie jest obojętnym mowienie/pisanie nieprawdy!.
                      Krzywdzenie ludzi uogolnieniami. „Wszyscy rudzi są falszywi”, wszystkie blondynki głupie, wszyscy faceci to zlamasy itp. itd.
                      Jeśli piszesz bzdury to będziesz traktowana jak,wybacz ,idiotka. I tyle!☺

                      Polubienie

                    4. Zbyszek, jako gatunek przetrwamy, mimo wszystko. Jednak nie wszyscy mamy to szczęście odnaleźć swoją połowę. Powodów jest cała masa. Niektórzy do życia w związku się nie nadają, inni nie chcą. Najważniejsze, czy są szczęśliwi?….Pozdrawiam .

                      Polubienie

                    5. Nie polemizuję z tym o czym piszesz . Chodzi tylko o nie ocenianie nikogo szczególnie w sposób zbiorowy.
                      Jeśli ktoś uważa to za normę to ja z tym się nie zgadzam!!!
                      😊

                      Polubienie

    1. A czasem uparcie się czegoś trzymamy, sadząc, że to najlepsze co mogło nas spotkać i dopiero kiedy odpuszczamy – udaje się odetchnąć pełną piersią i żal, ale straconego czasu.

      Polubione przez 1 osoba

  6. No i ktoś tu jednak ma problem i bynajmniej nie ja 🙂 Nie oceniam wszystkich, bo WSZYSTKICH nie znam! Oceniam tylko tych, których dane mi było poznać blisko, a Messaliną nie jestem. I na podstawie tego stwierdzam, że wolę się z nimi przyjaźnić, niż wchodzić w bliskie relacje damsko męskie, zaś na te ostatnie nie mam już czasu ni ochoty. Wiec pytanie, czy Pan Zbyszek czuje się urażony oficjalnie za całą męską populację, czy po prostu na zasadzie „uderz w stół…” odnalazł w tym cząstkę siebie?

    Polubienie

  7. Że przypomnę „małpy nie wychowasz, małpy możesz nauczyć sztuczek”.
    Jako małpa nie mam nic przeciwko temu, a nożyc się strasznie boję 😲

    Polubienie

  8. A jeśli chodzi o to jak się czuje małpa. To nie! Nie czuję się urażony za szympansy, orangutany i gibony! Może za goryle,jako duża małpa !☺
    A jeśli chodzi o to co mnie uraża , to jako człowieka i Polaka, nazwanie np. Polaków pijakami, cy złodziejami. Co jest taka sama głupotą jak inna generalizowanie, bez względu na płeć generalizujacego.
    Ale ok, nie mam zamiaru rozmawiać ze ścianą więc niech będzie. To ja jestem winny wszystkiemu złu , ktore spotkało wszystkie numery telefonow☺

    Polubienie

  9. Miłość męsko-damska już nie leży w sferze moich rozważań. Jednak skoro tu jestem, powiem tak:
    nie istnieje uniwersalna definicja miłości, każdy postrzega ją nieco inaczej.

    PS W wyniku pewnych perturbacji funkcjonuję pod nowym adresem. Zapraszam 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s